Szukaj weterynarza


Weterynarz - Targówek:

Przychodnia Weterynaryjna Lupus

Warszawa, Gajkowicza 3

tel. 022 424 36 02


Ocena: 3.7/5 (70 oddanych)

Tagi lecznicy: Radzymińska Trocka Kraśnicka Obi 


Zobacz na mapie:

Opinie o lecznicy:

Wszystkie zamieszczone opinie pochodzą od użytkowników serwisu. Serwis Weterynarze.waw.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną

Magda

12:58:58 - 04 czerwca 2008 #

Jesteśmy bardzo zadowoleni , profesjonalnie , mili lekarza , na miejscu badania dodatkowe , moja Sunia cieszy się teraz dobrym zdrowiem.

Paulina

11:56:41 - 14 czerwca 2008 #

tez jestem bardzo zadowolona z tej lecznicy. polecam!

Wojtek

09:18:30 - 22 marca 2009 #

Miły personel, sprawna obsługa a przede wszystkim skuteczność.

niezadowoleni

15:21:18 - 23 maja 2009 #

naciąganie i wyłudzanie pieniędzy to ich domena a oprócz tego żerowanie na ludzkich uczuciach -omijajcie szerokim łukiem tą pseudo-klinikę
Opinia usunięta ze względu na niską wiarygodność

wiola

14:59:44 - 03 stycznia 2010 #

Polecam lecznicę ,umiarkowane ceny,wysoka skuteczność ,mój pies Ares był u wielu lekarzy weterynarii i dopiero w Lupusie mu pomogli.

Anjaaa

13:02:40 - 16 grudnia 2010 #

Gdyby nie ta lecznica, mój gryzoń nie przeżyłby nocy. Między lekarzami jest współpraca, wyróżnia ich profesjonalizm i pewna ręka. Doceniam ich pomoc.
Ceny NIE SĄ wygórowane.

karolina 21

10:33:16 - 19 stycznia 2011 #

Bardzo dobra przychodnia,super zespół,chodziliśmy do lekarza do lekarza ,bez żadnej poprawy,mój pies jak łysiał tak łysiał ,dopiero w Lupusie poznali się że to grzybica ,szczerze polecam.

Kinga Owczarczyk

20:58:44 - 03 maja 2011 #

Witam
Trafiłam do lecznicy z moim pieskiem ; Westem pod koniec lutego. Przyjęła nas Pani Ola. na wstępie powiedziałam że znalazłam w pokoju coś podobnego do kleszcza ale nie jestem na 100% pewna.Pani doktor stwierdziła że to na pewno nie kleszcz i dała psu lek dożylnie na zatrucie i dała mu kroplówkę. Miałam przyjechać następnego dnia na drugi zastrzyk. Następnego dnia przyjechałam i powiedziałam że piesek nie czuje się lepiej ale znowu dostał zastrzyk i stwierdzono że następnego dnia będzie lepiej 9przyjęła mnie już inna lekarz).
Przyjechałam trzeciego dnia i dostał znowu zastrzyk i kroplówkę. po powrocie do domu piesek czuł się bardzo źle więc pojechałam szybko z powrotem do kliniki, gzie znowu była Pani Ola. Zrobiła mu prześwietlenie twierdząc że na pewno coś połknął. Na odchodne zasugerowała nareszcie że zrobi mu badanie krwi. Wróciliśmy do domu i zaraz potem zadzwoniła że to jednak był kleszcz i mamy szybko przyjechać.
Piesek został tam dwie doby i dostawał cały czas kroplówki, kiedy zasugerowano mi lekarza w Konstancinie było już co najmniej o dobę za późno i Pani doktor nic nie mogła zrobić bo był za bardzo nawodniony.
Wizyta w lublinie również nie udała się piesek odszedł.
Każdy z następnych lekarzy nie potępiał głośno tą klinikę ale dawał mi do zrozumienia (po opowiedzeniu im tej historii) że lekarze w klinice na Targówku są nie kompetentni. Dlatego pragnę wszystkich przestrzec przed nią . Jest tam pięknie i czysto lecz lekarze non stop się zmieniają i nie zależy im raczej na zdrowiu pacjentów ale na wyłudzeniu jak najwięcej pieniędzy (takie odnoszę wrażenie).
Jeszcze raz przestrzegam przed tą lecznicą.

Ania

13:51:00 - 19 maja 2011 #

Bardzo polecam, prawdziwi weterynarze z powołania. Kompetentni i bardzo serdeczni dla zwierząt i ludzi. Nie zamienię ich na inną lecznicę.
pozycjonowanie stron www

Zespół Przychodni Weterynaryjnej LUPUS

14:01:46 - 31 maja 2011 #

Oficjalna odpowiedź na komentarz pani Kingi Owczarczyk.

Pies trafił do nas 15.02.2011 - czyli 5 dnia od początku wymiotów i luźnego stolca, z wywiadu od właściciela otrzymaliśmy informację, że pies często zjada zepsute rzeczy na spacerach, a od 5 dni czuje się gorzej i jest osowiały. Właściciel nie był stanem psa zaniepokojony dopiero 5 dnia od początku choroby postanowił przyjść do lekarza. Objawy początkowo sugerowały zapalenie żołądka oraz jelit - i tak ukierunkowano leczenie i badania dodatkowe w tym RTG jamy brzusznej. Pies po zastosowanym leczeniu przestał wymiotować i czuł się dobrze, na tyle dobrze, że nie można było wykonać kroplówki podskórnie a co dopiero pobrać krwi do badań dodatkowych. Z tego powodu koleżanka odstąpiła od tej czynności. Po początkowej poprawie II dnia leczenia - na wieczór pies ponownie poczuł się gorzej, zaczął wymiotować, zdecydowano o pobraniu krwi za wszelką cenę - minęło niewiele ponad 18h od pierwszej wizyty psa z właścicielem. Po badaniu krwi ustalono ze przyczyną choroby jest Babesia canis - pierwotniak, którym piesek został zarażony za pośrednictwem kleszcza. Dodatkowo wystąpiło powikłanie również wywołane chorobą pokleszczową - ostra niewydolność nerek. Mimo prób uruchomienia czynności nerek doszło do ich nieodwracalnego zniszczenia. Rozpoznanie choroby pierwotnej - maskowanej przez objawy żołądkowe i dane z wywiadu właściciela, który wprost sugerował chorobę żołądka zajęła lekarzom niespełna 18h, pani sugeruje że to jest za długi okres i trzeba było to zrobić szybciej. Uważam, że wszystko potoczyłyby się zupełnie inaczej gdyby właściciel przyprowadził psa kilka dni wcześniej.

Zespół Przychodni Weterynaryjnej LUPUS

Adriana

21:18:45 - 04 czerwca 2011 #

powiedzcie mi , dlaczego jak przywiozłam kotkę w stanie słabym (ponieważ spadła), nie zrobiono jej operacji ...Tylko kazano czekać aż będzie w normalnym stanie ?! Dziwie się , mam znajomego stanach new orealns i w takim stanie (po upadku ) robią operacje....specjalnie do niego dzwoniłam się dowiedzieć ...

LubieKoty

02:15:00 - 05 czerwca 2011 #

Przypuszczam że kotka nie przeżyłaby operacji. Przecież nie będziesz jej kroić na żywo a wszelkie znieczulenia dość mocno obciążają organizm a narkoza to już w ogóle.



+ Dodaj opinię

© 2007-2010 Weterynarze.waw.pl   Użytkowników online: 13   Weterynarzy: 333   Opinii: 2066