Szukaj weterynarza


Weterynarz - Praga:

Lecznica dla zwierząt

Warszawa, Umińskiego 16

tel. 22 671 40 00


Ocena: 3.2/5 (38 oddanych)

Tagi lecznicy: Gocław Fieldorfa Wilga 


Zobacz na mapie:

Opinie o lecznicy:

Wszystkie zamieszczone opinie pochodzą od użytkowników serwisu. Serwis Weterynarze.waw.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną

Magda

01:43:56 - 30 listopada 2009 #

Jest tam trójka lekarzy, wszyscy są wspaniali w tym co robią. Znają się na leczeniu, wiedzą od razu o co chodzi. Mają niezwykłą wiedzę i doświadczenie. Są bardzo uprzejmi, mili i niedrodzy. Widać, że lubią to co robią. Bardzo ich polecam.

hania

16:47:28 - 17 grudnia 2009 #

my nazywamy tą lecznicę "umieralnią zwierząt" niestety, potrafią uśmiercić zwierzę ze zwykłego lenistwa, byłam tam u kilku osob na przestrzeni jakichś 10 lat, nic się nie zmieniło, nic tylko kasa kasa kasa i pośpiech, bo mają wielu klientów. W sumie nie wiem czemu skoro wszyscy się skarżą

justyna

12:18:26 - 25 grudnia 2009 #

No nie wiem widze,że dwa odmienne zdania. Ja bylam tam z moim szczenieczkiem. Troszke sie zestresował co napewno utrudniło prace lekarzowi,bo nawet nie dal się zbadać,ale lekarz bardzo miły odpowiedział na wszystkie moje pytania,odrobaczył pieska i za 30 min mojego marudzenia zapłaciłam 10zł. Napewno wróce.

Kasia

12:49:27 - 04 marca 2010 #

Nie polecam. U mojej suni która miała powiększone gruczoły przyodbytnicze do tego stopnia że zaczęły krwawić,a pies nie mógł się wypróznić, nic nie zrobili prócz zastrzyków z witaminkami. Oczywiście nie pomogły, odwiedziłam innego weterynarza, ten złapał się za głowę, że jeszcze nigdy nie widział przetok przyodbytniczych w tak złym stanie i że wyczuwa tam jakiś naciek i trzeba robić badanie (usg chyba to było). Po badaniu okazało się że to na szczęście nie rak najprawdopodobniej, ale pies dostał antybiotyk, miał okłady 5 razy dziennie z riwanolu i dopiero po 3 tygodniach został wyleczony, naciek na szczęście znikł. Gdybym zaufała tamtym lekarzom nie wiem jakby się to skończyło. Innym razem dobrych parę lat temu poszłam tam ze świnką morską. Pan weterynarz dał zastrzyk nie mówiąc oczywiście o co chodzi, ale że śwince się na pewno teraz poprawi.Pół godziny po powrocie do domu świnka odeszła z tego świata w męczarniach. Wnioski proszę wyciągnąć samemu.
pozycjonowanie stron www

Max

09:23:27 - 30 lipca 2010 #

Rewelacyjna klinika, diagnoza postawiona od razu i poprawnie, leczenie bardzo skuteczne.

Patryk

15:50:35 - 23 sierpnia 2010 #

Rewelacyjna lecznica. Lekarze mili i chętni do udzielania odpowiedzi na wszystkie pytania. Do tego lecznica na tle konkurencji wypada korzystnie cenowo. Polecam gorąco. Najlepszym potwierdzeniem moich słów, jest fakt, że od roku leczymy kociaki tylko u nich, chociaż mieszkamy na Woli. Ale warto.

mika

13:09:59 - 29 września 2010 #

Hmmm....nie wiem skąd biorą się takie pozytywne opinie o tym lekarzu. Pan doktor Dariusz R. w moich oczach zyskał miano rzeźnika, partacza i ignoranta oraz wyłudzacza pieniędzy. Wiem, ze to co pisze nie zwróci życia mojemu psiakowi, ale chociaż uchroni inne psy. Może to jest „dobry” lekarz do robienia zastrzyków na wściekliznę, ale chirurgiem jest marnym. Pies miał guza, który przyrastał w zastraszającym tempie; lekarz stwierdził ze jak szybko psa nie zoperujemy to zdechnie w ciągu kilku dni. Mieliśmy wątpliwości bo diagnoza została wydana na podstawie „macanki”, bez badan krwi i usg. Ale moja mama miała zaufanie bo kilka lat temu złożył psu łapę bezbłędnie. W końcu zbadał krew tuz przed operacja, ale nie powiedział,ze pies jest już bardzo slaby bo ma anemie...tylko wrzucił na stół. I to był początek końca...A w dodatku po operacji zawyrokował, ze pies sam dojdzie do domu. Dobrze, ze zwyciężył u nas zdrowy rozsadek i pojechaliśmy samochodem go odebrać. Potem brał antybiotyk i miało być OK, ale już 2 doby po zszyciu rana zaczęła się otwierać. Pies poszedł jeszcze raz do szycia co jest ewidentnym uchybieniem o czym dowiedziałam się od innego weterynarza; psa drugi raz szył inny pracownik lecznicy. Drugi raz można szyć do 8H po operacji, gdy rana jest świeżą. Nie dostaliśmy instrukcji jak psem się opiekować, nawet moja mama nie znała nazwy antybiotyku, tak ufała temu lekarzowi.Równie dobrze mógł dostawać wodę w zastrzykach, za 40zl każdy. Pies czul się nawet dobrze te kilka dni po operacji, ale jak drugi raz pękły szwy to się zaczęła gehenna. Pojechałam na konsultacje do Kliniki Małych Zwierząt na SGGW i tam weterynarz popatrzył ze zdziwieniem na te szwy. Powiedział, ze to jest ewidentny błąd w sztuce. Potwierdziła to również inna pani weterynarz z zupełnie innej kliniki. Pies został zszyty w środku nićmi, które się nie rozpuszczają...masakra. I jako duży pies miał pojedyncze szwy,a powinien mieć podwójne. Lekarz po operacji zawyżył wcześniej ustalona cenę tłumacząc się DUŻYM ZUŻYCIEM NICI. Dodam, ze rana była na brzuchu przez cala długość ciała, aż do szyi.W dodatku nie dostał Solcoserolu, co jest norma przy trudno gojących się ranach. Można go dostać u zwykłego internisty na receptę. Kosztował 38 zł za 10 zastrzyków, które robiliśmy sami. Ten lek przyspiesza ziarninowanie rany, co jest pierwszym etapem gojenia się. Ale widać lekarz z góry wiedział, ze to nie ma sensu. I to jest ta tania operacja za prawie 400zl, potem 150 zł za drugie szycie, co powinno być reklamacja i za darmo. I jeszcze po 40 zł za każdy zastrzyk. W innym miejscu lekarka pokazała jak robi się zastrzyk i sprzedała antybiotyk za 8zl dawka. To są te tanie operacje, które wykańczają psa. Zapłaciliśmy ponad 600zl a i tak psa po 2 tygodniach bezsensownego cierpienia trzeba było uśpić, co było oczywiste bo miał czerniaka, czyli złośliwego raka. Zastrzyk usypiający kosztuje 60zl, wiec przebitka 10krotna jest OK za operacje, która z góry, dla lekarza wiadome, dla nas nie, nic nie da. Wyciąganie kasy, meczenie zwierzaka, i nasze rozdarte serce, bo lekarz stwierdził, ze ze 3 lata pies jeszcze pożyje.
Dodam, ze pies miał 13 lat i już swoje przeżył. I po co było to wszystko...
W sumie byliśmy u 5 weterynarzy i żaden tak się nie zachował jak Pan doktor R. Nawet nie założył rękawiczek, przemywał żywą ranę woda z kranu, którą nalał do spryskiwacza od kwiatków.Nie polecił środka do przemywania ran, niczym tego nie zasypał. Sami się dokształcaliśmy z internetu i u innych weterynarzy.I z każda wizyta się przekonywaliśmy, jaki to był błąd wybory tego lekarza...Psa i tak nie dałoby się uratować, ale po co to mydlenie nam oczu, ze to zwykły rak operacyjny. ZGROZA...To jest dobry lekarz może, ale nie na poważne przypadki z powikłaniami.
Moja koleżanka tez po operacji zabrała psa od tego weterynarza na dalsza rehabilitacje do innego bo z krwi nikt nie raczył go umyć. Ale o tym dowiedziałam się już po fakcie...
Wszystkim życzę powodzenia w leczeniu psów. I jak pies ma coś poważniejszego niż katar to omijajcie tego lekarza szerokim lukiem.
Polecam Klinikę Małych Zwierząt (profesjonalnie, ale cenią się), Arswet Lecznica Dla Zwierząt, Fieldorfa 5.

ULKI

15:38:56 - 05 listopada 2010 #

Ja polecam - wyciągnęli kilka moich zwierząt z bardzo poważnego stanu... W przypadku leczenia przewlekłego i zwierząt z ulicy, płaciłam tylko za leki...

Asmyk

20:18:11 - 29 czerwca 2011 #

Jak widać jednym pomogli, innym zaszkodzili, ale na pewno nie wyciągają pieniędzy ponad miarę. Ceny są umiarkowane, nie robią niepotrzebnych badań, jak np. w lecznicy Fiolka na rogu Waszyngtona i Niekłańskiej.

B

16:55:43 - 24 października 2011 #

Popieram negatywne oceny, lecznica tragiczna, wspaniała diagnoza Panów Doktorów typu "u psa nie leczy się alergii i nic nie można z tym zrobić" doprowadziła do tego, że w innej lecznicy ledwie uratowali życie mojego psa. Jak się okazało jest bardzo uczulona na białko a moja nie wiedza w tej kwesti i to że dostawała białko doprowadziła do wstrząsu anafilaktycznego, pies o mało co się nie udusił.



+ Dodaj opinię

© 2007-2010 Weterynarze.waw.pl   Użytkowników online: 19   Weterynarzy: 333   Opinii: 2063