Szukaj weterynarza


Weterynarz - Ursynów:

Klinika Małych Zwierząt SGGW

Warszawa, Nowoursynowska 159 C

tel. 022 593 61 04


Ocena: 1.8/5 (133 oddanych)

Tagi lecznicy: SGGW Ciszewskiego 


Zobacz na mapie:

Opinie o lecznicy:

Wszystkie zamieszczone opinie pochodzą od użytkowników serwisu. Serwis Weterynarze.waw.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną

milena

22:34:24 - 21 marca 2008 #

to najgorsza klinika z jakiej w trudnej sytuacji moglam korzystac. moj kot zostal traktowany jak kawal miesa i w polowie wizyty nerwy mi puscily i wyszlam. rowniez i ja sama bylam traktowana jak smiec. cos skandalicznego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

asia

21:15:44 - 05 października 2008 #

W zeszłym tygodniu, po dwugodzinnym oczekiwaniu na wizytę, lekarz(bardzo miły - trzeba przyznać) fatalnie zdiagnozował mojego psa!!!!!!! Dziś - po wizycie u innego weterynarza - liczymy godziny - czy psiunia przeżyje. Proszę trzymać kciuki i odradzam Nowoursynowską.

asia

21:18:15 - 05 października 2008 #

Zapomniałam dodać - pani w recepcji - antypatyczna - co w tych czasach dziwi bardzo. Zwłaszcza w miejscu, gdzie przyjeżdża się z chorym ulubieńcem.

Agnieszka

13:50:41 - 05 grudnia 2008 #

Ja mam bardzo dobrą opinię nie tyle o klinice, co o dr Biel. Od 20 lat leczyłam swoje psy wyłącznie u tej pani doktor. Nie ma na świecie lepszego lekarza weterynarii. Z tą recepcją to się zgadzam. Obsługa jest niemiła. Ale gdy kot lub pies choruje, to należy jak w dym jechać do dr Biel.

iwona

20:16:12 - 16 stycznia 2009 #

To najgorsze miejsce na świecie wczoraj zawiozłam mojego kochanego króliczka na kastracje po dwóch godzinach zadzwonili że niestety umarł jeszcze przed narkozą ze strachu.Gdyby ktoś mi powiedział że to takie duże ryzyko to w życiu bym się na to nie zdecydowała. A wystarczyło żeby uśpili go u mnie na rękach na pewno wszystko skończyło by się dobrze.

Ania

17:12:36 - 20 stycznia 2009 #

Jeszcze kilka słów o dr. Biel.
Ja rownież uważam, że jest doskomałym lekarzem i mam do niej ogromne zaufanie. Leczylam u niej wiele zwierzat i zawsze nie zawiodła pokładanych w niej nadziei. Stawia szybko diagnozę, bez nadmiernych, mocno uszczuplających kieszeń,badań, a aplikowane leki, co ważne,są skuteczne.
Serdecznie polecam, zwłaszcza w trudnych do zdiagnozowania przypadkach, a Pani dr. Biel życzę wszyskiego najlepszego.

Barbara

15:07:41 - 29 stycznia 2009 #

Też polegam na panj doktór Biel, od ćwierć wieku. Miejsce nie jest złe, rentgen, usg, badania wszystko na miejscu. Zdecydowanie tanio i warto tam pojechać ze zwierzakiem, szczególnie gdy w grę wchodzi operacja, konsultacja z lekarzem innej specjalności. Mam daleko, ale jeżdżę. Gorąco polecam.

Nunna

22:02:06 - 10 marca 2009 #

Niby fachowo, a płaci sie dosłownie za wszystko, za to że pkazuje sie w klinice naliczają 2 dychy, za jakiekolwiek pytanie, czy zapis na sterylizacje, która dzisiaj wyniosła mie 350 zł ( za małą koteczkę, oczywiście jej nie żałuję, ale jest to wydatek) i oczywiście za wizyty kontrolne też sbie liczą. Po całym leczeniu sterylkowym zmieniamy lecznicę.

Jerzy

23:26:49 - 14 marca 2009 #

Najgorsza Klinika.W pażdzierniku mój jamniś udusił się bo personel powiedział,że nie ma czasu.Tam tylko ściągają kasę.To wykańczalnia naszych pupilów.Nawet doją zatroskanych ludzi
za parking.

L.

19:28:20 - 01 czerwca 2009 #

Odradzam. Nigdy więcej. Mam wiele nie miłych sytuacji związanych z tą kliniką. Ale wymienię te bardziej drastyczne… Gdy zdecydowaliśmy się usunąć guza naszej kocicy umówiliśmy się na operację, po podaniu narkozy, kocica dostała od raz zapaści, trudno było ją odratować, co się okazało… Pielęgniarce pomyliła się dawka i zaaplikowała dawkę przewidzianą na dużego psa. Oczywiście operacja się nie odbyła.

Przeczytałam dużo pochwał na temat Dr. Biel- niestety mam inne zdanie. Gdy weszliśmy do gabinetu na podłodze, stole oraz na rękach Pani Biel była świeża krew i włosy. Ręce wyglądały strasznie jak by jej się lała krew. A Pani chciała wziąć na ręce i badać naszego kota. Gdy zwróciłam uwagę, że ma brudne ręce powiedziała z uśmiechem, że umyje po badaniu. Nie pozwoliłam by dotknęła mnie tym bardziej kota. Rąk nie umyła. Wyszłam z Sali.

Inny przypadek: całkiem niedawno nasz kocur kulał na jedną nogę, więc szybko przyjechaliśmy. Chirurg nawet nie obejrzał nogi, nawet nie dotknął. Skierował nas od razu na prześwietlenie i powiedział, że wymagany jest Głupi Jaś do prześwietlenia; na co się nie zgodziłam, bo nie raz robiłam prześwietlenia i nigdy kocica lub kocur nie dostawał Głupiego Jasia. Kiedy znaleźliśmy się na Sali do prześwietleń Pan Lekarz wet. Mariusz Siedlicki wraz z asystentką zachowywali się skandalicznie. Usłyszałam tam: Jak się kur.a ruszysz to tak ci przyjeb… że się nie pozbierasz. Bo cię kur.. kopnę. To były słowa skierowane do kota, który spokojnie leżał. Dziwne prawda? Pojechaliśmy zaraz po tym incydencie do Natolińskiej Lecznicy Weterynaryjnej- okazało się, że prześwietlenie jest nie potrzebne tylko 4 zastrzyki…

Polecam: Natolińska Lecznica Weterynaryjna Warszawa, ul. Belgradzka 1a tel. 022 816 83 33
Fachowo, przyjemnie, tanio, bezpiecznie dla zwierząt...


Małgorzata

21:10:10 - 02 czerwca 2009 #

Niestety, zgadzam się z opinią przedmówczyń, lekarze nie najlepiej traktują właścicieli i psy. Nie informują co dolega psu, jakie dają leki są nastawieni tylko na zysk. To, że kochamy i troszczymy się o nasze zwierzęta jest dla nich tylko powodem do żerowania na naszym nieszczęściu i naszej niewiedzy. Brak zasad etycznych.

mariola

20:48:03 - 20 lipca 2009 #

ta klinika to istna kpina,kobieta w recepcji niesympatyczna,lekarze mają wszystkich w dupie,naciągnęli mnie na tomografie za 800zł do niczego nie przydatną.A poza tym robią eksperymenty na zwierzętach,odradzam

K

13:31:44 - 05 września 2009 #

To co napisala osoba ukrywajaca sie za literka L to wierutna bzdura. Klinika moze nie najlepsza ale akurat ludzie na rentgenie są tam spoko. A Pan/Pani L niech sie nauczy ze niektore zdjecia u zwierzat wymagaja narkozy bo kotu czy psu nie wytlumaczy sie ze ma lezec spokojnie!

maryna

00:08:24 - 26 września 2009 #

dziwne to co czytam. zawsze wydawało mi się, że SGGW to ostatnia szansa dla umierających zwierząt. Tylko tu mają leki których nigdzie nie ma ..

Alicja

18:05:29 - 05 października 2009 #

Byłam w tej klinice wielokrotnie. Bardzo pozytywne mam wrażenia i dzięki niej mój kocurek Bart żyje. Diagnozował go lek.wet Mariusz Siedlicki. To dobry, mądry i czuły dla zwierząt pan doktor. Byłam w wielu przychodniach i nikt nie wykrył choroby dopiero tu i dopiero ten lekarz. POLECAM. Tylko tam będziemy chodzić z Bartem. A pan doktor to cudowny, młody, mądry człowiek !!!

Anna

08:58:28 - 04 listopada 2009 #

Wierzyłam w SGGW,mają przede wszystkim sprzęt dobrej klasy,choć przyjeżdżałam z innego miasta.Teraz miała drobny zabieg chirurgiczny na łapie-10 dni nie ruszać opatrunku,żadnych antybiotyków,pewnie cudem miała się zagoić.Po 5 dniach reanimacja zakażonej łapy.Psem zajmował się stażysta.Zapłaciłam za to astronomiczne pieniądze.

Jolanta

20:04:23 - 18 listopada 2009 #

Niestety, z przykrością potwierdzam te złe opinie o tej klinice. Lekarze lekceważą pacjentów - zarówno dwu, jak i czteronożnych. Kolejność wizyty-według znajomości.Co lekarz to inna diagnoza. Sprawa humorystyczna!!! -umówiona byłam na 8 godz. z psem na operację pęcherza, kamica. Kilkakrotne zapytanie o powód nie dotrzymywania godzin ustalonych usłyszałam - A PANI SIĘ SPIESZY?

krzysiek

23:34:41 - 09 stycznia 2010 #

ja nie o klinice ale o lekarzu ktory tam pracuje dr Trębacz czy cos takiego- osobiście słyszałem jak odmówił pomocy jednej kobiecie, która przyszła z bardzo źle wyglądającym psem do przychodni na Białołęce, na Berensona, gdzie pan dr kosultuje.
Nie chciał nawet popatrzeć na jej psa żeby powiedzieć czy to jego "działka" czy nie.
Właścicielka przychodni Dominika Borkowska-Bąkała też nie miała nawet zamiaru psu pomóc tylko odesłali ją do kliniki na Powstańców Śląskich mowiąc że nie mają czasu.
Inni pacjenci zaoferowali że wejdzie na ich miejsce ale doktorka się nie zgodzila mówiąc, że i tak nie obejrzy psa bo nie ma czasu. Zapłakana kobieta wzięła psa na ręce i pojechala.
To bylo 2 dni temu w czwartek.
Ja już tam zwierzaka nie zaprowadzę nigdy.

Maria

13:48:16 - 24 lutego 2010 #

Świetna klinika, dziwią mnie powyższe komentarze - pewnie konkurencja.

Asia

15:54:28 - 24 lutego 2010 #

Dr Borkowska - Bakała pomogla setkom zwierzat, czesto poswiecajac swój czas prywatny. Jest absolutnie genialnym lekarzem, a takie opinie pana z popczekalnie sa po prostu smieszen. usłyszał ktos wycinek rozmowy, nie zna faktów i opowiada głupoty...
I bardzo dobrze, ze pan wiecej do lecznicy na Berensona nie zajrzy... nikt tam nie czeka na psychopatycznego kolesia siejacego plotki...

ja

15:42:04 - 25 lutego 2010 #

Dziwne. Ja bardzo niedawno przyjechałam z psem po godzinach pracy lecznicy. Mimo, że było późno Pani Dominika Borkowska otworzyła dla nas klinikę i zbadała psa, bo sytuacja była awaryjna. Następnego dnia rano Pani Doktor dzwoniła żeby zapytać jak się czuje mój pies.
Moim psem zawsze zajmuje się z troską - dokładnie go bada, jest delikatna i cierpliwa. Poza tym mój pies jest już mocno schorowany i niemłody, a dzięki jej opiece jest w dużo lepszej kondycji.

Trudno mi uwierzyć w takie historie. Ja polecam ją z pełnym przekonaniem, bo niewielu tak dobrych weterynarzy spotkałam.

Matchew

19:20:05 - 26 lutego 2010 #

To najlepsza Klinika w Warszawie a może i w Polsce. Od czasów Grochowa po dzień dzisiejszy na Ursynowie. Tylko tutaj jest dobrze postawiona diagnoza,super zespół chirurgów, radiologów.Mój piesio wpadł pod samochód przyjechałem na sygnale właśnie tutaj do KMZ szybko RTG i na blok operacyjny.Wspaniały zespół anaztezjologów.Pan chirurg dr Trębacz zrobił opercję barku i dzisiaj mój piesek żyje i ma się dobrze:-).Zawsze szczepię psa u Pana dr A.Dobrzyńskiego i nieraz Pan dr Dobrzyński wyleczył mojego piesia z zatruć itp.chorobom. Polecam wszystkim Klinikę na SGGW.

Ilona

22:17:14 - 11 marca 2010 #

Ostatnio słyszałam że jakiś tam lek. wet Lechoski otwiera szpital i co on chce prywatny folwark tam uskuteczniać? Zgroza to jest państwowe więc powinno być za darmo!!! Opinia usunięta ze względu na niską wiarygodność

Joasia

22:29:31 - 11 marca 2010 #

Tak Masz rację Lekarz Lechoski chce przyjmować również pieski z każdej fundacji za 25 zł. za dobę.Super ta uczelnia wszystko prawie za darmo.Jak kiedyś na Grochowie. Więc jednak będzie się żyć lepiej Opinia usunięta ze względu na niską wiarygodność

Matchew

18:15:03 - 15 lipca 2010 #

Bardzo dobra diagnostyka całodobowa polecam wszystkim.
Ceny jak na mieście normalne.( Może nawet taniej niż w tej okolicy)
A przede wszystkim trafne diagnozy.
Szybki powrót do zdrowia .

Kate

17:42:44 - 30 lipca 2010 #

Niestety nie polecam tej lecznicy. Jest zdecydowanie przereklamowana. Ktoś napisał powyżej, że mają super leki, no nie wiem, ja w karcie mojego psa znalazłam zapis że nie ma jakiegoś tam leku (nic skomplikowanego, do nabycia w każdej aptece) na stanie bo klinika oszczędza....

Po za tym, to co najgorsze, fatalnie zdiagnozowali mi szczeniaka. Trzymali go 10 dni faszerując niepotrzebnie antybiotykami aby stwierdzić w końcu, że chyba jednak to on ma ciało obce. Dlaczego na samym początu leczenia nie zrobiono odpowiednich badań, zgodziłabym się na nie. Cały czas miałam nadzieję, że w tej lecznicy robią wszystko aby ulżyć psiakowi w cierpieniu. Nawet jeśli miałoby to oznaczać powiadomienie właściciela, że lepiej uśpić zwierzątko niż ma się dalej męczyć. Ale niestety, tak jak wskazało wiele osób powyżej, robią wszystko aby wyciągnąć jak największą kasę.

Co do recepcji to chyba nic nie napiszę bo musiałabym użyć b. dosadnych, obelżywych słów. Z taką kretynką zarozumiałą jaka tam siedzi (bo to co tam robi ta krowa napewno nie można nazwać pracą) to chyba nigdy nie miałam do czynienia. Brak słów.

Na plus można wskazać opiekę, chyba będąc w szpitalu naprawdę był dobrze traktowany, bo zawsze był czysty i w sumie jak na jego stan zadowolony. Duży w tym udział młodzieży studenckiej odbywjącej tam praktyki lub staż. Jeszcze nie mają "znieczulicy" jak starsi lekarze.

Mój piesek po 3 dniach od wyjścia z kliniki zdechł, przed tym strasznie się męcząc :(

Gosia

23:48:26 - 01 sierpnia 2010 #

Szukając diagnozy dla kotki trafiliśmy do doktora Czopowicza w klinice sggw. Panie na recepcji to faktycznie jakas porażka. Pan dr bardzo miły, uprzejmy zainteresowany. Był z nami przy każdym badaniu, od początku przec dwie godziny różnych badań. Jego podejście sprawiła, ze kotka nawet nie zauważyła zastrzyków czy pobierania krwi. Pani na kardiologii niezwykle delikatna, pan na usg również. Wszystko wyjaśniali i pokazywali jak przytrzymać zwierzątko żeby czuło się bezpieczniej. Kocia rozlużniła się do tego stopnia, że położyła się na parapecie i można jej było zrobić wszystko:) Kot już nie odczuwa bólu, wraca do zdrowia. Jesteśmy przygotowani na koniec, jednak nikt nie namawiał nas na badania, które mogły nie przynieść skutku. Odradzono nam tomograf i rtg.
Bardzo pozytywna opinia. Oby więcej lekarzy jak dr Czopowicz

Kasia

21:48:08 - 09 września 2010 #

Ja chcialam sie wypowiedzieć na temat nowego lekarza który chyba od niedawna tam pracuje.
Mam na mysli Pana Doktora Podhorca.
Niezwykle miły człowiek zawsze zadowolony. Ostatnio bylam u niego z moja chora psina. Musiałam zrobić koniecznie USG bo pies skusia krwią. Dzwoniłam do kliniki by upewnić się ze będę mogła to zrobić. Okazało się ze USG jest tylko do 15tej. Poprosiłam o to by doktor zaczekal.
Tak tez się stali. Został specjalnie dla nas i badał go dokładnie chyba z 30min nie tak jak inni którzy tylko aby szybciej. Polecam wizyty u niego.

Ewelina

10:18:07 - 27 września 2010 #

Ja również mam gorej niż fatalną opinię o tej przychodni.
Do tej pory mam traumę po uśpieniu tam mojego psa . Nie mogłam go uśpić w zaprzyjaźnionej przychodni bo nie było możliwości spalenia zwłok , a była straszna zima i nie było szans na pochowanie psa w ogrodzie.Jedynym miejscem gdzie miałam gwarancje kremacji był Ursynów .
Pojechałam z cierpiącym na nowotwór kości psem , chorym , ledwo chodzącym - w recepcji powiedziałam , że przyjechałam uśpić psa .
Czekałam 2 godziny w kolejce- mój pies leżał i cierpiał . Zwracałam się do recepcjonistki z prośbą o przyśpieszenie mojej koszmarnej wizyty.
I znalazła radę - zostałam zawołana do sali gdzie mieli wykład studenci i okazało się , że mój pies będzie uśpiony w otoczeniu tej rozbawionej grupy!
Myślałam , że dostanę zawału , wróciłam do bezdusznej kretynki z recepcji , zaczęłam na nią wrzeszczeć i pies został uśpiony w osobnym gabinecie w ciągu następnych 15 minut , bez gromady widzów.
Zostałam skasowana na ok.400 zł i wyszłam zostawiając z bólem serca zwłoki mojego psa do kremacji w tej nieludzkiej , bezdusznej firmie , ale nie miałam wyjścia.
Było to pół roku temu , a ja do tej pory mam traumę jaki koniec zafundowałam mojemu kochanemu psu , a sobie koszmarne wspomnienia .

Aleksandra

21:27:13 - 04 listopada 2010 #

Byłam na wizycie w tym szzpitalu ze swoim szczeniaczkiem, przyjął nas po 1,5 godzinach czekania, dr Kalinowski. A propos cały czas dopóki czekaliśmy dr nie miał pacjentów, tylko szukał jakieś Kaśki. Dalej Kalinowski zwołał konsylium, dagnoza- pies jest straaaaaasznie chory, musimy zrobić dodatkowe zdjęcia, co mu dolega to oni nie wiedzą. 10 minut konsultacji bez diagnozy- 100 zł. Aha, doktor powiedział bym PRZESTAŁAM KARMIĆ 5-cio miesięcznego szczeniaka, bym on na razie nie rósł.... Totalny brak profesjonalizmu i uczciwości. NIE POLECAM !!!!
P.S. Pani na recepcji- ... masakra.

Jerzy Górski

18:28:31 - 15 listopada 2010 #

Jeżeli ktoś chce się pozbyć zwierzaka to polecam-weterynaryjni ignoranci całkowity brak profesjonalizmu osobom kochającym zwierzęta ZDECYDOWANIE NIE POLECAM TEJ LECZNICY

jola

12:43:56 - 17 listopada 2010 #

proszę o opinię o dr Degórskiej z kliniki sggw z kliniki dla zwierząt proszę kogoś kto był u tej pani z pupilem z wizyta

sylwia

14:49:20 - 25 listopada 2010 #

ciężko powiedzieć. Moj kot byl operowany przez innego lekarza, a do dr Degórskiej chodzilam na kontrole - pani wywarla bardzo dobre wrazenie, co nie zmienia faktu, ze mimo codziennych wizyt i zapewnien, ze wszystko przebiega prawidlowo, okazalo sie,ze nie bylo wcale tak dobrze - kot musial miec ponowana operacje

Mariola

18:07:00 - 16 grudnia 2010 #

Przeczytalam wypowiedz pani która chciała uśpić psa i czekała na to 2 godziny. Jakos sie z ta wypowiedzia nie zgadzam. Akurat bylam przy tym i z tego co wiem to to jest normalne ze studenci sa w klinice. w Koncu to klinika studencka. Pani z recepcji chciała jak najszybciej wziąc tego pieska do uśpienia wiec poprosila lekarza ktory mial dyzur aby jako pierwszego pacjenta wziac cierpiacego pieska. I tak tez sie stalo. Nietsety pani wolala czekac z pieskiem bo uwazala ze studenci uwłaczaja godnosci jej psa.
Wiec prosze osadzcie sami czy ona jest w porzadku czy recepcja:)
P.s Jedna z pan rzeczywiscie jest okropna. Nie mila, i strasznie zadufana

Mokotowianie

20:13:38 - 28 grudnia 2010 #

Tą drogą chcemy złożyć podziękowanie Pani doktor Ledwoń, pracującej w Katedrze Nauk Klinicznych SGGW Klinika Małych Zwierząt.
Pani doktor leczyła naszą chomiczkę dżungarską która żyła 2,5 roku a która wczoraj odeszła. Pani doktor robiła wszystko z sercem , poświęceniem i oddaniem.
Znalazła i dla nas słowa pocieszenia , jest lekarką z powołania. Serdecznie dziękujemy za opiekę nad naszą malutką.

Barbara

13:10:05 - 01 marca 2011 #

Świetna klinka, znakomita pani doktór Biel. Ceny umiarkowane. Polecam.

jarotka

14:55:25 - 01 kwietnia 2011 #

Dziwi mnie ilość niepochlebnych opinii. Leczymy tam naszą psinę (a parę historii już za sobą mamy) i jeszcze nigdy nie mieliśmy powodów do narzekania. Wręcz przeciwnie. Szczególnie polecamy doktora Jarzębskiego. Ostatnio okazało się, że nasza psina miała ogromnego guza ślinianki, rozwijającego się w zastraszającym tempie. Reakcja lekarzy (operował także dr Kołodziejski - również polecam) była bardzo sprawna i szybka. Diagnoza, operacja, wszystko poprzedzone rzetelną relacją, co się może wydarzyć, na co powinniśmy być przygotowani etc. Do ostatniej chwili zanim Buba pojechała na blok byliśmy przy niej. Po operacji również odpowiednia opieka i zaangażowanie w to, czy wszystko jest ok - leki, częsta obserwacja, możliwość rozmowy przez komórkę, gdyby cokolwiek nas niepokoiło o jakiejkolwiek porze.
Studenci? Wielu z nich z dużym sercem podchodzi nie tylko do zwierzaków, ale i ich właścicieli. Zamiast siedzieć i wypłakiwać oczy człowiek może z nimi porozmawiać, nie patrzą jak na kolejny ciekawy przypadek, a nawet jeśli po części tak jest - to pewnie dlatego, że dzięki takim "przypadkom" kiedyś będą mogli pomagać innym zwierzakom.
Przyznaję - jest jedna recepcjonistka, która: a) jest niemiła, b) zawsze ma głośno zawodzący telefon (co nie działa kojąco na i tak zestresowane zwierzaki), c) czasami jest bardziej zajęta swoimi prywatnymi sprawami niż pracą.
Cenowo - nie jest najtaniej, ale ja wychodzę z założenia, że są sprawy, za które nie ma za wysokiej ceny.

Jeszcze jedno zdanie o dr Jarzębskim - super facet! Zawsze podchodzi do psa z sympatią i wiarą. Tak samo do ludzi. Nawet jeśli normalnie każdy inny człowiek nie wyciągnąłby ręki do zestresowanego warczącego psa bez kagańca dr Jarzębski zawsze wita się wyciągnięciem dłoni zarówno z właścicielem, jak i z pupilem. Naszej Bubie pomógł już nie raz, za co serdecznie mu dziękujemy.

Absurdalne#zachowanie

16:15:32 - 08 kwietnia 2011 #

Klinika ta prawie zawsze robi na nas złe wrażenie. Chyba tylko raz udało nam się trafić do naprawdę dobrego lekarza. Historię wizyt mamy długą, a poprawnych diagnoz bardzo mało. Abstrahując już od przypadku kiedy przyszliśmy z króliczkiem w dość poważnym stanie i przyjął nas lekarz zajmujący się papugami(jakby naprawdę w recepcji niemożna było odesłać nas w inne miejsce) to chciałam powiedzieć pewnym absurdzie. Kotek ma niedowład tylnych łapek, leczony jest na niedobór potasu, ale postanowiliśmy zrobić kontr-wizytę. Doktor natychmiastowo stwierdził brak tętna (może sugerując się stażystką która także nie mogła go wyczuć) w tętnicy udowej(mimo tego że było ono sprawdzane w przychodni). Skonsultował się (i chwała mu za to) z innym lekarzem i potwierdził zagrożenie życia. Rzeczywiście łapki były coraz zimniejsze. Doktor internista powinien natychmiastowo wysłać nas do kardiologa lub zbadać ciśnienie i podać lek na rozrzedzenie krwi. W skrócie mówiąc takie schorzenie daje kotkowi na przeżycie około 12h. Zamiast natychmiastowego leczenia ów doktor wysłał nas do apteki, abyśmy kupili lek i przyjechali kilka godzin później na badania. Leku nie da się kupić, farmaceuci łapali się za głowę i mówili że takie dawki tylko w szpitalu. Zamówiliśmy końską dawkę na następny dzień i wróciliśmy na SGGW po kilku godzinach. LEKARZ NIE WZIĄŁ KLUCZA DO POKOJU Z APARATURĄ! Teoretycznie kotkowi zostało kilka godzin życia a badania można było zrobić dopiero rano. Lekarz uścisnął dłoń bardzo przepraszając i się pożegnał. Ów doktor chyba nie wiedział że gdyby kotek naprawdę miał zakrzep to by go bardzo bolało(z drugiej strony tłumaczyło by to jego ignorancję), natomiast czemu wysłał nas do apteki i czemu po taki lek nie wiem. Nie chce wiedzieć. Nigdy więcej na SGGW! Moja opinia jest taka że klinika ma internistów takich samych jak wszędzie indziej albo i gorszych, panuje tam bałagan i nie można otrzymać żadnych informacji przez telefon. Niestety od czasu do czasu przyjmują tam najlepsi lekarze w warszawie, natomiast można ich również łapać w innych klinikach do czego bym zachęcała.

Gosia

18:25:18 - 30 maja 2011 #

Zdecydowanie odradzam klinikę!
Będąc tam czułam się jak na taśmie produkcyjnej! Zwierzęta traktowane jak towar, mechanicznie. Czekałam chyba z 1.5 godziny, a lekarze zjedli chyba wszystkie rozumy. Za diagnozę, prześwietlenie i zastrzyk przeciwbólowy zapłaciłam 400 zł!
DRAMAT!

Ola

10:08:44 - 06 lipca 2011 #

Absolutnie odradzam klinikę SGGW oraz doktor Biel. Jeździłam tam z moim kotem wiele razy i za każdym razem czekałam godzinami i płaciłam majątek. Jednak mimo wszystko wierzyłam w profesjonalizm pracujących tam lekarzy - w końcu to podobno najlepiej wyposażona klinika w Polsce i do tego plejada profesorskich nazwisk. Do tej pory mój kot nigdy nie chorował - na SGGW jeździłam tylko na pierwszą wizytę kontrolna po adopcji, szczepienia, odrobaczenie, kastrację - same standardowe procedury. Pierwszy poważny problem zdarzył się w tym tygodniu. W nocy mój kot w jakiś sposób przecisnął się przez siatkę zabezpieczającą balkon i spadł z 4 piętra. Natychmiast zawiozłam go do całodobowej lecznicy na Kulczyckiego 8 na Ursynowie, gdzie Pan doktor dokładnie kota zbadał, podał środki przeciwwstrząsowe, kroplówke i antybiotyk. Powiedział, że kot wygląda dobrze, ale należy go obserwować i rano zrobić RTG i USG, ponieważ możliwe są urazy wewnętrzne (klinika na Kulczyckiego nie posiada sprzętu do tych badań). Kot jadł, chodził, zachowywał się zupełnie normalnie - gdybm nie wiedziała, że przed chwilą przeżyl taki upadek to nawet bym tego nie zauważyła. Rano pojechałam do klinki SGGW, do doktor Biel, u której bywałam wcześniej z moim kochanym kotem i która wydawała mi się zawsze kompetentna i dokładna. Pani doktor stwierdziła, że żadnych badań robić nie trzeba. Po naszych usilnych prośbach i zapewnieniach, że chcemy zrobić wszystkie badania zleciła RTG (USG wg niej było absolutnie niepotrzebne). Na zdjęciu nie zauważyła żadnych nieprawidłowości oprócz 'bardzo delikatnej odmy płuc, którą bez problemu można wyleczyć lekami'. Z taka diagnozą odesłała nas do domu. Dwie godziny później kot nagle i niespodziewanie się udusił. Pojechaliśmy do innej kliniki na sekcję i zabraliśmy ze sobą zdjęcie RTG. Lekarka od razu na zdjęciu zobaczyła złamane żebro, którego profesor Biel nie zauważyła. Na sekcji okazało się, że właśnie to złamane żebro przebiło płuco i spowodowało śmierć mojego kota, gdy ten się jakoś niefortunnie poruszył. Poza tym kot był zupełnie zdrowy, miał 1,5 roku i bardzo, bardzo go kochałam. Pani doktor Biel miała tego świadomość i nie rozumiem dlaczego mimo naszych próśb by zrobić absolutnie wszystkie możliwe badania nie zdecydowała się na usg, a zdjęcie RTG potraktowała tak niedbale. Myślę, że doktor faktycznie ma dużą wiedzę i serce dla zwięrząt, ale być może wiek sprawia, że już niedowidzi lub nie do końca kojarzy fakty. Juz po wszystkim dowiedziałam sie, że złamane żebra i ryzyko przebicia płuca przez takowe to bardzo częsty przypadek przy upadku kota z takiej wysokości. Dlaczego lekarz weterynarii z takim stażem nie rozpoznał takiej sytuacji na zdjęciu RTG nie potrafię zrozumieć.
Błędna diagnoza Pani doktor doprowadziła do śmierci mojego kota. Zdecydowanie odradzam.

Majka

17:09:47 - 17 lipca 2011 #

Witajcie,

Ja również odradzam dr Biel. Pojechaliśmy z naszą sunią Golden Retriverką z atakiem zapalenia gardła. Nasza sunia dostaje tych ataków nagle nawet w lato i co prawda przed przyjazdem na SGGW byliśmy w tej sprawie wcześniej chyba w 10-12 innych klinikach i robiono naszej najróżniejsze badania, testy i każdy stawiał inną diagnozę. Ale dr Biel `zasłynęła` z tego, iż stwierdziła, że nasza sunia ma niedoczynność tarczycy i przepisała podawanie Eltroxinu 150mg rano i wieczorem. Naszej suni choroba od tego nie przeszła mimo to dr Biel przy kolejnej kontroli nakazywała kontynuację kuracji. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się jednak skonsultować z diagnozą dr Biel w kolejnych klinikach i u kolejnych weterynarzy. Znowu nowe badania i hipotezy ale każdy z nich stwierdził, że diagnoza dr Biel to jedna wielka pomyłka i pies nie na 100% ale 200% nie ma niedoczynności tarczycy.

Suma sumarum STRZEŻCIE SIĘ DR BIEL!!!

Majka

17:41:29 - 17 lipca 2011 #

Witajcie,

Jeszcze jeden komentarz, jako uzupełnienie poprzedniego wpisu na ilustrację faktu, że opinie nas wszystkich bazują na doświadczeniach z kontaktów z poszczególnymi lekarzami a nie sggw ogólnie jako instytucją. Otóż pomimo naszego złego doświadczenia z dr Biel chciałbym GORĄCO POLECIĆ dr Józefa Jarzębskiego.

Wczoraj trafiliśmy do niego z naszą sunią na dyżur nocny w bardzo złym stanie po ataku padaczki. Pan dr okazał naszej suni i nam dużo troski i ludzkiego podejścia przy tym był bardzo profesjonalny - szybko postawił wstępną diagnozę (2 hipotezy) i podał lekki, jednocześnie przedstawił następne kroki i zachęcił do kontaktu z dr Jagielskim, u którego diagnozowaliśmy guzy naszej suni (biopsja wykazała masowe zapalenie tkanki łącznej), bowiem wg Pana dr wyniki krwi wskazują na możliwość białaczki.

Opisane zatem przeze mnie 2 przykłady - negatywny dr Biel i pozytywny dr Jarzębskiego pokazują, że ta sama klinika (tym razem KMZ SGGW) mogą być przez nas różnie oceniane w zależności od jakości pracy i poziomu profesjonalizmu lekarza z którym będziemy mieli okazję się zetknąć.

łukasz

20:13:57 - 06 sierpnia 2011 #

Najgorsza klinika jaką znam. Lekarze aroganccy i niekompetentni. Mojego psa mało nie wysłali na tamten swiat

Joanna

12:11:03 - 03 września 2011 #

Witam,
dołączam się do grona osób, które mają negatywną opinię o klinice. Po pierwsze klienta traktuje się w sposób instrumentalny. Nie udziela mu się żadnych informacji. Do tego nieetyczny cennik. Płaci się dwa razy za każde wejście do gabinetu (tego samego dnia naturalnie).
Mam także uwagi, co do przebiegu leczenia: kotu najpierw ściągnięto gips, następnie wysłano na rtg, by orzec, że trzeba kota jeszcze na miesiąc włożyć w gips. Ot. Tyle z mojej strony.
Szkoda tylko, że naszych opinii nie czyta ktoś z "władz" uczelni.

Joanna

12:12:57 - 03 września 2011 #

Dodam jeszcze, że podzielam w pełni opinie mojego przedmówcy, czyli Łukasza.

gość

14:53:04 - 09 września 2011 #

Gips pewnie należało też ściągnąć, żeby zobaczyć stan nogi pod nim, czy nie ma odparzeń, odleżyn, więc nie uważam, żeby było to naciąganie na kolejne koszty opatrunku. I zgadzam się, że wiele lekarzy jest aroganckich, ale na szczęście nie wszyscy.
pozycjonowanie stron www

Dziewczyna z Woli

15:32:46 - 18 września 2011 #

Jestem zdziwiona... Od 3 lat leczę tam swojego ciężko chorego psa w dr Biel, wcześniej zwiedziłam najlepszych weterynarzy w Warszawie więc mam porównanie - dr Biel jest najlepszym weterynarzem, jakiego spotkałam, bardzo kompetentna, doświadczona, życzliwa, można się do niej zgłosić w każdej chwili, mnie dała swój prywatny numer telefonu komórkowego, jak coś się dzieje niepokojącego z moim psem, mogę do niej zadzwonić i uzyskać poradę telefoniczną, a jej podejście do zwierząt jest godne szacunku i inni powinni się od niej uczyć, jest weterynarz pełnym sercem i z powołania.

adam mianecki

20:50:35 - 25 października 2011 #

19 lutego nocą jamnik DROPS zaczął piszczeć. Okazało się,że ma bezwład łapek.
20.02. zgłosiliśmy się do kliniki. Po badaniach przez lek. Kołodziejskiego i wykonaniu USG i rtg okazała się że uszkodzone są 2 dyski. Operację przeprowadził 21.02 dr hab. Jacek Sterna. Dalsza rehabilitacja po operacji lek. wet. Piotr Trębacz. Po 12 dniach piesek staje na łapkach. Dalsza poprawa po masażach mięśni przez żonę, kąpiele pod prysznicem i zabiegi laserem w lecznicy lek wet Dariusza Radajewskiego na Gocławiu. Aktualnie piesek zapomniał o chorobie tylko nieznacznie "zarzuca" zadkiem

Dorota

20:42:50 - 15 grudnia 2011 #

Ja mam bardzo dobre doświadczenia związane z tą lecznicą bo tam uratowali moją sunię.Nanka miała zdiagnozowane wrotno oboczne krążenie wątroby.I to tam trafiła dzięki Profesorowi Galantemu i to on robił jej operacje i ją uratował.Moja Yoreczka miała najlepszą opiekę jaką mogłam sobie wyobrazić.Trafiła tam z Gagarina gdzie leżała w blaszanej klatce bez kocyka cała brudna i za 14 godzin opieki musiałam zapłacić 350zł.Na SGGW po operacji leżała na kocyku pod nim miała poduszkę elektryczną żeby nie traciła ciepła i byla przykryta ciepłym kocem.Moja sunia jest miesiąc po operacji i czuje się świetnie a personel jest bardzo miły i całe leczenie zostało mi rozłożone na raty.DZIĘKUJĘ BARDZO PROFESOROWI GALANTEMU I CAŁEMU ZESPOŁOWI ZA OPIEKĘ I POMOC W URATOWANIE MOJEGO PSA.



+ Dodaj opinię

© 2007-2010 Weterynarze.waw.pl   Użytkowników online: 18   Weterynarzy: 333   Opinii: 2063