Menu:
- Strona główna
- Znajdź na mapie
- Znajdź wg tagów
- Weterynarze 24h
- Czipowanie zwierząt
- Hotele dla zwierząt
- Dodaj/Aktualizuj lecznicę
Dzielnice:
- Weterynarz Bemowo
- Weterynarz Białołęka
- Weterynarz Bielany
- Weterynarz Mokotów
- Weterynarz Ochota
- Weterynarz Praga
- Weterynarz Śródmieście
- Weterynarz Targówek
- Weterynarz Ursus
- Weterynarz Ursynów
- Weterynarz Wawer
- Weterynarz Wesoła
- Weterynarz Wilanów
- Weterynarz Włochy
- Weterynarz Wola
- Weterynarz Żoliborz
Popularne lokalizacje:
- Weterynarz Tarchomin
- Weterynarz Kabaty
- Weterynarz Chomiczówka
- Weterynarz Gocław
- Weterynarz Radość
- Weterynarz Anin
- Weterynarz Stegny
- Weterynarz Sadyba
- Weterynarz Wesoła
Polecane:
Weterynarz - Ochota:
Białobrzeska Lecznica dla Zwierząt
Warszawa, Częstochowska 20
tel. 022 824 29 46
Tagi lecznicy: Białobrzeska Kopińska Grójecka
Zobacz na mapie:
Opinie o lecznicy:
Wszystkie zamieszczone opinie pochodzą od użytkowników serwisu. Serwis Weterynarze.waw.pl nie ponosi
odpowiedzialności za treść opinii. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego
tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną
Monika
15:28:25 - 27 grudnia 2008 #
Nareszcie weterynarze którzy nie liczą tylko na pieniądze robiąc zbędne zabiegi.
agata
11:34:21 - 17 stycznia 2009 #
Jeżdzę do nich z Torunia. są świetni.Poleciłam kilku osobom i tez są zadowoleni, min. właściciel psiaka, który był diagnozowany przez 6 lat przez wydawałoby sie najlepszych lek.wet. w całej Polsce(uznani prof. itp, a udało się to dopiero w leczicy Białobrzeskiej, piesek po tylu latach eksperymentów w końcu został prawidłowo zdiagnozowany.
BETA
16:30:22 - 03 maja 2009 #
MILO FAJNIE OPIEKA SUPER ALE BARDZO PODROZALO BEZ ZNIZEK DLA STALYCH PACJENTOW
ola
23:23:02 - 26 maja 2009 #
polecam ale zamknąć tę kanciapę.Jak w ogóle sanepid zgodził się wraz z mieszkańcami budynku aby hemoterapię prowadzić nieprofesjonalnie w budynku gdzie mieszkają ludzie,dzieci?
u mojego psa polecono chemię z powodu jak sie potem okazało kaszaka.Wyciągnięto ode mnie dużo kasy a diagnoza była nieprawidłowa.Pani dr z innej kliniki usunęła kaszaka w 2 minuty,bezpłatnie,zaśmiewając się do łez z r tych pożal się Boże profesjonalistów!
grażyna
14:44:11 - 14 lipca 2009 #
nie polecam tak jak ola,to nie miejsce leczenia zwierząt tylko masówa w najgorszym tego slowa znaczeniu.Wyciągają kasę za leczenie ale nie stawiają prawidlowej diagnozy.A dermatolog to powinien sie u nich nazywać sterydolog bo to chyba jedyne leki jakie stosuje.Absolutnie jak najdalej od tego miejsca.
Tomek
13:54:58 - 06 sierpnia 2009 #
Masakra !! Tydzień temu odwiedziłem ich z infekcją w uszach mojego psa. Wielka Pani "doktor" zaleciła maść i zaprezentowała jak aplikować - wsadzić cały aplikator głęboko do ucha i nacisnąć. I tak co 2 dni. Niestety wczoraj zauważyłem, że pies mnie nie słyszy i natychmiast pojechałem do mojego wet na Śreniawitów. Okazało się że takie dawkowanie leku (tak głęboko i w takiej dawce) spowodowało, że zatkały mu się całkowicie uszy. Wet je od razu oczyścił, ale dziś wcale nie ma poprawy słuchu. Mam tylko nadzieję, że będzie wszystko ok, bo w innym przypadku sam zrobię porządek z tą pseudo-lecznicą!
karolina
16:21:17 - 13 sierpnia 2009 #
Zgadzam się,że to przerobowania a nie lecznica.Jak w szpitalu, jestes numerkiem.Mam też wrazenie,że zbędnie wyciągają kasę od ludzi...Siedzisz w poczekalni, muchy gryzą i ludzi i zwierzęta,brak klimatyzacji a poczekalni taka mała,że wszyscy siedzą jedno na drugim.Lekarze nie wzbudzają sympatii...wątpię czy oddam im psa...na razie robię badania, bo tylko oni mają sprzęt...
Malgosia
09:59:05 - 02 września 2009 #
Ja tez wybralam sie na Bialobrzeska calkiem niedawno i bardzo mnie rozczarowali.Ciagna kase ile wlezie.
obsluguja w pospiechu,stawiaja na ilosc przyjmowanych pacjentow a nie jakosc obslugi. panuje tez chaos organizacyjny. maja chyba ,owszem dosc dobry sprzet , w przypadku skomplikowanych operacji to jest wazne, ale przeciez nie oni jedni, a poza tym nie maja dyzurow nocnych , w razie jakichs klopotow czlowiek jest zdany sam na siebie lub inna lecznice a przeciez takie pieniadze tam sie zostawia.....z drugiej strony , to ja juz nie za bardzo wierze w weterynarzy z powolania, wymarli chyba, jestesmy skazani na tych,ktorzy sa, coz mozemy zrobic.
Opinia usunięta ze wzgledu na niską wiarygodność
grazia
10:23:09 - 07 września 2009 #
bialobrzeska? hieny. stanowczo odradzam.
Opinia usunięta ze wzgledu na niską wiarygodność
kaska
12:14:34 - 15 września 2009 #
sa mocno przereklamowani. lekarzy maja chyba z lapanki. te ogromniaste kolejki biora sie stad, ze robia mase badan ,glownie po to, zeby jak najwiecej skasowac. w sieci krazy sporo pozytywnych opinii na ich temat, ale stare jakies,sprzed 3-5 lat. moze kiedys byli dobrzy, ale teraz to radze omijac szerokim lukiem. wiem co mowie.wykonczono tam mojego psa robiac zupelnie niepotrzebna operacje ,ktora oslabila tylko organizm i w rezultacie spowodowala zgon. uwazajcie na nich.
Opinia usunięta ze wzgledu na niską wiarygodność
ewelina
11:39:40 - 17 września 2009 #
wyjątkowo fachowa i profesjonalna obsługa, polecam bo juz wilee gabinetów weter. przerobiłam i dopiero tu czuje pełen spokój oddając moje zwierzaki w rece lekarzy... poleca szczegolnie dr. Jagielskiego
Dorka
15:49:57 - 09 października 2009 #
Zachodzę w głowę, skąd tam takie dzikie tłumy o każdej porze. Niesympatyczni lekarze, niemiła atmosfera, ma się wrażenie bycia natrętnym petentem a nie klientem.
sara
01:06:40 - 07 grudnia 2009 #
a ja polecam.ceny są przystępne,ale przede wszystkim profesjonalny personel.faktycznie długo się czeka,ale nikt nas właścicieli siła w tej kolejce nie trzyma(to nie panstwowy fundusz zdrowia).a bad.krwi można zrobić w kazdej lecznicy,bo i tak to dalej do 1 wielkiego laboratorium jedzie.tylko czy w kazdej lecznicy potrafią pobrać krew???)Moj kot miał zrobionych tylko tyle badan ile trzeba było i byłam zapytana czy wyrazam zgodę na nie.POLECAM BIAŁOBRZESKĄ.
Malgorzata
11:24:31 - 01 lutego 2010 #
Odradzam lecznice na Bialobrzeskiej.mam jak najgorsze wspomnienia. wykonczyli moja kotke robiac skomplikowana ( i chyba niepotrzebna operacje),i wszystko wskazuje na to, ze ja zainfekowali. oczywiscie byli ogromnie zdziwieni i nawet nie podali przyczyny zgonu....
pan doktor Jagieslki i jego ekipa sa mocno przereklamowani. nie rozumiem skad tam takie kolejki. i faktycznie poczekalnia jest katastrofalnie mala , nie ma czym tam oddychac.taka fabryka
Jakub
15:11:25 - 07 marca 2010 #
Poszedłem tam z chorym kotem, kierowany wieloma pozytywnymi opiniami. Skąd one są - nie wiem. Kot miał problemy z pęcherzem. Przy pierwszej wizycie lekarz nawet dobrze kota nie obejrzał, przepisał antybiotyki, po których kot zaczął wymiotować. Dopiero przy TRZECIEJ wizycie wpadli na to, by zrobić badanie moczu. Stwierdzili, że to chyba tzw. syndrom urologiczny. Dostałem szczegółowy wykład, co to za choroba, ale co dalej robić z kotem, tego się nie dowiedziałem (podano mi diagnozę przez telefon, po zbadaniu moczu). Tylko usłyszałem, bym przyjechal jeszcze raz...
Obsługa wygląda tak, że lekarz jest przez chwilę, przytupując nogami wydaje polecenia technikowi, po czym idzie sobie, a technik wykonuje zabieg lub aplikuje leki. Podejście tych techników jest takie, jakby mieli do czynienia z jakimiś zabawkami, a nie żywymi istotami. Przy podawaniu kroplówki mojemu kotu, pani technik zmoczyła mu futerko. I nie bacząc na to, że kot miauczy i marudzi, postanowiła je, grzebiąc przy wkłutej igle, wytrzeć. Na koniec kot ze stresu posikał się.
Na szczęście są jeszcze weterynarze, którzy traktują zwierzę jak żywą istotę, a nie obiekt eksperymentów i maszynkę do zarabiania pieniędzy...
kASIA
09:57:10 - 25 maja 2010 #
Przykro mi ale dołączam do grona niezadowolonych właścicieli zwierząt i najpewniej samych zwierząt. Szkoda, że same nie mogą wyrazić swojej opinii, pewnie miałaby wiele do powiedzenia.
Po pierwsze mam pewność, że tak lecznica to wyciąganie niemałych pieniędzy, mojego psa leczą tam od kilku miesięcy i zero trafnej diagnozy, eksperymenty, eksperymenty.... a psisko cierpi ( a właściwie już powoli dochodzi do siebie po wizycie u innego lekarza, który po pierwszej wizycie postawił trafną diagnozę i jak mnie zapewniał nie jest choroba trudna do rozpoznania !)
Po drugie człowiek jest traktowany jak intruz, najlepiej jest przychodzić co chwila i płacić za wizyty, dodatkowe badania, ponieważ jak się ma jakieś wątpliwości i chce dopytać przez telefon niestety człowiek jest zbywany. Pośpiech i ruch jaki tam panuje jest nienormalny, lekarz wpada i wypada rzucając jakieś zdawkowe słowa, ordynuje leki i już go nie ma. Po jakimś czasie okazuje się, że leczenie jest nieskuteczne i nie może się doprosić żeby przez telefon mając badania psa i wszelkie opisy choroby powiedział łaskawie co dalej robić. Jest to obrzydliwe, po kilku dniach prowadzenia przez innego, uczciwego lekarza pies nareszcie dochodzi do siebie. Wydałam kupę pieniędzy na naciągaczy.
NIE POLECAM I NAPRAWDĘ Z CZYSTYM SUMIENIEM BARDZO ODRADZAM!!!
Krystyna
10:34:19 - 11 lipca 2010 #
Nie myslalam zeby publicznie wyrazic swoja opinie po pierwszej wizycie w tej klinice, ale po przeczytaniu opinii na temtejszej oblugi postanowilam dolaczyc sie do panstwa wypowiedzi. Zgadzam sie absolutnie, to niekompetentna klinika naciagajaca klientow na niepotrzebne zabiegi. W dodatku podliczenie rabia na samym poczatku i skupiaja sie wlasnie na rachunkach a nie pomocy cierpiacemu zwierzeciu. Lekarze i ich pomocnicy, oczywiscie nie maja pojecia o tym jak delikatna istota jest zwierze, ktore jest pod opieka czlowieka. Moj pies wymagal tylko opatrzenia rany zrobionej przez zle zalozony gips na zlamanej lapie. Zagwarantowano mi delikatne traktowanie psa i odpowiednia pomoc. Po podcieciu gipsu i opatrzeniu rany powiedziano, ze pies byl bardzo spokojny...- nie wiedziec dlaczego zrobil pod siebie i takiego mi go oddano do domu. Domyslilam sie, ze nie dostal nawet nic na uspokojenie, choc tak obiecywano. Opatrywano go w innym pokoju. Dodatkowo, po tajnej konsultacji, za zamknietymi drzwiami, przedstawiono mi kompleksowa oferte w kwocie kilkset zloty tylko po to aby zrobic dodatkowe niepotrzebne przeswietlenia, badania, itd itd. Takie przeswitlenie juz bylo robione a w dobie ogolnego kryzysu poszukuja dodatkowych finansow. Pani doktor obrazila sie za moje zdenerwowanie i brak akceptacji, wychodzac z gabinetu. Generalnie wyludzanie pieniedzy i tyle! Absolutny brak profesjonalizmu a klient traktowany jest jak skarbonka do rozbicia. Nigdy nikomu nie polece tej kliniki i nigdy tam nie wroce!
Elzbieta
11:10:08 - 13 października 2010 #
Przeczytałam wszystkie opinie z ogromnym poczuciem ulgi....tak, tak, myslałam, że tylko ja(maksymalnie zwariowana na punkcie zwierzat wogóle, a moich szczegolnie) jestem przewrazliwiona. Bardzo fajnie, że tyle osób napisało TYLE NEGATYWNYCH!!!! opinii. Ja zgadzam sie absolutnie ze wszystkimi (oprócz tych pozytywnych) ale musze dodaćjeszcze jedno- nikt o tym nie napisał- rozumiem, że za leczenie zwierzaka trzeba płacić. Ale... na samym widoku, przy niemiłym recepcjoniscie zamieszczona jest informacja, która mnie"odrzuciła" na kilometr " NIE LECZYMY NA KREDYT".... czy musze komentować? POzdrawiam wszystkich "mama" 7 kotów i psiaka
Stefan
12:32:29 - 13 października 2010 #
Co w tym dziwnego że nie leczą na kredyt? Jak idziesz do sklepu po bułki to też są wystawione ceny i też się oburzasz że jak to? przecież to jedzenie!! powinno być za darmo!
Ludzie opamiętajcie się, nic się nie należy za darmo, na wszystko trzeba własnymi rękoma zapracować a nie nazbierać 7 kotów i myśleć, że teraz wszyscy będą je leczyć za darmo bo to przecież BIEDNE KOTKI. Na jakim wy świecie żyjecie, rok 1989 dawno minął.
Anna Chrościcka
22:12:32 - 04 listopada 2010 #
Ja też zaufałam tym ludziom i byłam ich klientem przez 6 lat... do dzisiaj do godz. 21.13, kiedy Pani w recepcji odmówiła przyjęcia mojego 11-letniego owczarka niemieckiego z objawami choroby. Wcześniej zignorowała moje pytania, czy lekarz przyjmie psa... i kazała mi czekać ok. 10 minut, żeby zakomunikować, że czas minął (rachunek klienta przede mną 290 pln - karma dla "young female"). Czyżby stare psy nie rokowały długoterminowych przychodów..., nawet jeżeli ich właściciele są stałymi klientami? Oceńcie sami.
Katarzyna
14:38:58 - 10 listopada 2010 #
Nie miałam zamiaru zamieszczać opinii na temat kliniki na Białobrzeskiej, ale może moje negatywne doświadczenie pomoże komuś wybrać odpowiedniego weterynarza. Przede wszystkim pierwszy raz trafiłam do lecznicy na rutynowe badanie mojej suki rasy bokser. Poszłam na Białobrzeską, bo mieszkam 200 metrów od lecznicy. Moja suka trafiła do nas ze schroniska i w związku z tym chciałam ją zaszczepić, zbadać ogólnie (uszy, odbyt itp). Pani weterynarz podała szczepionkę i dopiero po moich sugestiach, że chyba należałoby sprawdzić uszy, odbyt, stan pazurów itp itd z niechęcią zabrała się do pracy. Podkreślam tutaj, że naszym regularnym weterynarzem jest dr Czerwiecki i nigdy go nie zamienię na żadnego innego. Kilka miesięcy później naszej bokserce wykryto guza w sutku. Dr Czerwiecki przed operacją usunięcia zlecił badania: krew oraz rentgen klatki piersiowej. Wypisał skierowanie podkreślając, że jest to rentgen do operacji i trzeba wykluczyć przerzuty. Poszliśmy na Białobrzeską, bo zapewniono nas, że mają świetny sprzęt i specjalistów (!!!!!). Pani technik, która robiła zdjęcie miała trudności z ułożeniem psa. Nie radziła sobie zupełnie. Dla mojego narzeczonego zabrakło ochronnej kamizelki (przed promieniami)... Zrobiono trzy zdjęcia i opisano według nich, że pies ma przerzuty w płucach, chociaż wcześniej zapewniono nas, że cień widoczny na zdjęciu to sutek. Nasz weterynarz obejrzawszy zdjęcia stwierdził, że nigdy nie widział przerzutów o takim charakterze i że trzeba to sprawdzić. Byliśmy na konsultacji u dwóch świetnych radiologów i nie potrafili oni zdiagnozować zdjęcia. W końcu zrobiliśmy kolejne zdjęcia w klinice na Gagarina. Wykonywał je doktor Pietroń - pełen profesjonalizm. Żadnych problemów z ułożeniem psa - wykonał 6 zdjęć, aby wybrać z nich te najlepsze. Okazało się, że nie ma żadnych przerzutów. Za 3 zdjęcia na Białobrzeskiej zapłaciliśmy 125 zł, a na Gagarina - mieliśmy 7 naświetleń, a zapłaciliśmy 106 zł. Przede wszystkim jednak rzuca się w oczy podejście - na Białobrzeskiej - rzucone mimochodem - cień w płucach wskazujący na przerzuty i nasz stres, że niedługo stracimy psa. Zdjęcia wykonane przez techniczkę, która kazała nam trzymać psa, a sama walczyła z komputerem, żeby wykonać zdjęcie. No i Gagarina - lekarz, który sam strzela zdjęcia z pilota obserwując jednocześnie na monitorze czy musi zrobić następne czy nie. Jego komentarz, że zrobimy tyle zdjęć ile będzie trzeba, żeby mieć pewność, w końcu rozmawiamy o życiu mojego psa. Podsumowując: odradzam wizyty w lecznicy na Białobrzeskiej!
Jacek
15:11:27 - 10 listopada 2010 #
Co pacjent to opinia, klinika na Gagarina też ma swoich fanów i antyfanów, tych drugich wcale nie jest mało. Weterynaria to skomplikowana dziedzina (jak ludzka medycyna) nie zawsze wszystko jest takie oczywiste.
j.
14:28:28 - 11 listopada 2010 #
A mnie bardzo dziwi to, co tutaj czytam. Jak to możliwe, że przez Białobrzeską przewalają się dzikie tłumy pacjentów, a jednocześnie przychodnia zbiera same złe opinie i wszyscy niezadowoleni? Stado otumanionych baranów, które daje się doić z grubej forsy i źle traktować swoje zwierzęta, a jakoś ciągnie ich tam jak muchy do lepu? No litości ludzie...
W każdym razie ja tam jeżdżę praktycznie od początku istnienia tej placówki. Widziałam jak się zmieniała i choć muszę przyznać, że organizacyjnie od jakiegoś czasu jest kiepsko i całość robi wrażenie jakby lekarze tam pracujący za dużo brali sobie na głowę, to chyba lepszy chaos niż odprawienie połowy potrzebujących z kwitkiem. Zdarzało mi się tam spędzać cały dzień na kroplówce, wychodzić w okolicach północy, być świadkiem spięć czy puszczenia nerwów tak pacjentom jak lekarzom. Sama czasem nie dostałam diagnozy bądź dostałam błędną, ale to medycyna, a nie matematyka. Nigdy nie był to jednak wynik zaniedbania czy taśmowego podejścia do pacjentów! W porównaniu do innych miejsc nie czułam się nigdy obdzierana z pieniędzy, zbywana, naciągana na niepotrzebne badania (jeśli już to przeciwnie) czy lekceważona. Nikt nie wypuszczał drugim uchem tego, co mówię ani nie leczył własnych kompleksów. Doceniam to, że lekarze, którzy tam pracują mają doświadczenie, a nie pojęcie o chorobach innych niż 10 podstawowych tylko z książek, bądź wcale - co niestety jest standardem gdzie indziej. Doceniam też to, gdy lekarz potrafi powiedzieć NIE WIEM, a tam potrafią.
Traktowanie zwierzęcia jak przedmiotu? Szczerze mówiąc to jedno z ostatnich miejsc w tym naszym zapyziałym kraju, które można o to posądzić. Gdybym tylko mieszkała w Warszawie, to moja noga nie stanęła by nigdzie indziej. Mimo tych dzikich, niezadowolonych, wydojonych tłumów.
WoleKoty
14:45:40 - 11 listopada 2010 #
Mi to się wydaje dosyć proste,
załóżmy, że u każdego weterynarza, u każdego lekarza, statystycznie trafia się 10% niezadowolonych klientów. Jeśli jest to mały osiedlowy gabinet to ich liczba jest nieduża, część z nich nie używa internetu, inni nie trafili na tą stronę jeszcze innym się nie chce pisać.
W przypadku dużych lecznic, w których jest cała masa pacjentów, z tych 10% robi się już całkiem zacna liczba niezadowolonych (mimo ogromnej ilości zadowolonych) i jest znacznie większa szansa że ludzie ci napiszą jakieś negatywne opinie na temat lecznicy. Zgodnie z zasadą że zadowolony klient powie o tym 3 znajomym, niezadowolony 10.
To widać wyraźnie jak przejrzy się opinie o wszystkich dużych lecznicach. Zresztą w dużych lecznicach jest wielu lekarzy i są oni często zalatani, mają mało czasu - jest jednak większa szansa że czegoś nie dopilnują.
GC
10:14:26 - 12 grudnia 2010 #
Ja korzystam z usług tej kliniki i jestem zadowolona. Mój kot ma problemy urologiczne. Jest tam na bieżąco monitorowany i jak na razie wszystko gra. Niektórzy lekarze są tam lepsi a inni gorsi. Trzeba wybrać tego właściwego.
Zaczęłam chodzić z kotem własnie tam, bo u poprzedniego, można powiedzieć osiedlowego weterynarza, przeżyłam ogromne rozczarowanie. Pani weterynarz nie zaglądając nawet do kociego pyska (było podejrzenie złamanego zęba), stwierdziła, że gdyby zab był rzeczywiście złamany, to kot dawałby to odczuć swoim zachowaniem. Tymczasem, po powrocie do domu, gdy przez przypadek udało mi się w końcu zajrzeć kotu do pyska, to na własne oczy zobaczyłam, że w kociej szczęce tkwi kikut zęba.
Trzeba dodać, że to był świeżo przygarnięty przeze mnie dorosły kot.
Jaronowska
03:46:16 - 28 stycznia 2011 #
Odradzam, w szczególnosci pana Dr Dominiaka, wczoraj zdechła w wielkich męczarniach moja kotka po wizycie u tego pana. Miała 17 lat, to poważny wiek ktoś powie, była leczona na mącznice od niedawna i moja mama poszła z nią na trzecią kroplówkę, była w dobrym stanie, przed kroplówką pan Dominiak zaaplikował jej jeszcze insulinę po raz pierwszy bo miała złe wyniki i później dostała kroplówkę która sączyła się przez 3 godziny. Pod koniec kot miał już język na wierzchu, ale podobno wszystko było o'key, w domu po 2 godzinach zdechł. Z informacji jakie wyczytałam sama w internecie po insulinie trzeba dać kotu posiłek, są inne leki doustne przeciwcukrzycowe które można na początku zastosować, insulinę podaje się w ostateczności. Ja to wiem a pan doktor ... Odradzam, przeklinam i życzę jak najgorzej. Moja wina,że mnie przy tym nie było ...
Kinga
12:14:47 - 15 listopada 2011 #
Byłam tam 2 razy i więcej nie chcę mieć doczynienia ale nie z lekarzami ale z Paniami z recepcji. Opryskliwe , źle wychowane baby, które chyba zapomniały że to nie klient jest dla nich tylko one dla klienta. Szczegolnie jedna chyba najstarsza z nich w kucyku to jakaś pomyłka. Kpiąca, bezczelna baba!
Białobrzeska Lecznica dla Zwierząt
Warszawa, Częstochowska 20
tel. 022 824 29 46
Tagi lecznicy: Białobrzeska Kopińska Grójecka
Opinie o lecznicy:
Wszystkie zamieszczone opinie pochodzą od użytkowników serwisu. Serwis Weterynarze.waw.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną
Monika
15:28:25 - 27 grudnia 2008 #
Nareszcie weterynarze którzy nie liczą tylko na pieniądze robiąc zbędne zabiegi.
agata
11:34:21 - 17 stycznia 2009 #
Jeżdzę do nich z Torunia. są świetni.Poleciłam kilku osobom i tez są zadowoleni, min. właściciel psiaka, który był diagnozowany przez 6 lat przez wydawałoby sie najlepszych lek.wet. w całej Polsce(uznani prof. itp, a udało się to dopiero w leczicy Białobrzeskiej, piesek po tylu latach eksperymentów w końcu został prawidłowo zdiagnozowany.
BETA
16:30:22 - 03 maja 2009 #
MILO FAJNIE OPIEKA SUPER ALE BARDZO PODROZALO BEZ ZNIZEK DLA STALYCH PACJENTOW
ola
23:23:02 - 26 maja 2009 #
polecam ale zamknąć tę kanciapę.Jak w ogóle sanepid zgodził się wraz z mieszkańcami budynku aby hemoterapię prowadzić nieprofesjonalnie w budynku gdzie mieszkają ludzie,dzieci?
u mojego psa polecono chemię z powodu jak sie potem okazało kaszaka.Wyciągnięto ode mnie dużo kasy a diagnoza była nieprawidłowa.Pani dr z innej kliniki usunęła kaszaka w 2 minuty,bezpłatnie,zaśmiewając się do łez z r tych pożal się Boże profesjonalistów!
grażyna
14:44:11 - 14 lipca 2009 #
nie polecam tak jak ola,to nie miejsce leczenia zwierząt tylko masówa w najgorszym tego slowa znaczeniu.Wyciągają kasę za leczenie ale nie stawiają prawidlowej diagnozy.A dermatolog to powinien sie u nich nazywać sterydolog bo to chyba jedyne leki jakie stosuje.Absolutnie jak najdalej od tego miejsca.
Tomek
13:54:58 - 06 sierpnia 2009 #
Masakra !! Tydzień temu odwiedziłem ich z infekcją w uszach mojego psa. Wielka Pani "doktor" zaleciła maść i zaprezentowała jak aplikować - wsadzić cały aplikator głęboko do ucha i nacisnąć. I tak co 2 dni. Niestety wczoraj zauważyłem, że pies mnie nie słyszy i natychmiast pojechałem do mojego wet na Śreniawitów. Okazało się że takie dawkowanie leku (tak głęboko i w takiej dawce) spowodowało, że zatkały mu się całkowicie uszy. Wet je od razu oczyścił, ale dziś wcale nie ma poprawy słuchu. Mam tylko nadzieję, że będzie wszystko ok, bo w innym przypadku sam zrobię porządek z tą pseudo-lecznicą!
karolina
16:21:17 - 13 sierpnia 2009 #
Zgadzam się,że to przerobowania a nie lecznica.Jak w szpitalu, jestes numerkiem.Mam też wrazenie,że zbędnie wyciągają kasę od ludzi...Siedzisz w poczekalni, muchy gryzą i ludzi i zwierzęta,brak klimatyzacji a poczekalni taka mała,że wszyscy siedzą jedno na drugim.Lekarze nie wzbudzają sympatii...wątpię czy oddam im psa...na razie robię badania, bo tylko oni mają sprzęt...
Malgosia
09:59:05 - 02 września 2009 #
Ja tez wybralam sie na Bialobrzeska calkiem niedawno i bardzo mnie rozczarowali.Ciagna kase ile wlezie.
obsluguja w pospiechu,stawiaja na ilosc przyjmowanych pacjentow a nie jakosc obslugi. panuje tez chaos organizacyjny. maja chyba ,owszem dosc dobry sprzet , w przypadku skomplikowanych operacji to jest wazne, ale przeciez nie oni jedni, a poza tym nie maja dyzurow nocnych , w razie jakichs klopotow czlowiek jest zdany sam na siebie lub inna lecznice a przeciez takie pieniadze tam sie zostawia.....z drugiej strony , to ja juz nie za bardzo wierze w weterynarzy z powolania, wymarli chyba, jestesmy skazani na tych,ktorzy sa, coz mozemy zrobic.
Opinia usunięta ze wzgledu na niską wiarygodność
grazia
10:23:09 - 07 września 2009 #
bialobrzeska? hieny. stanowczo odradzam.
Opinia usunięta ze wzgledu na niską wiarygodność
kaska
12:14:34 - 15 września 2009 #
sa mocno przereklamowani. lekarzy maja chyba z lapanki. te ogromniaste kolejki biora sie stad, ze robia mase badan ,glownie po to, zeby jak najwiecej skasowac. w sieci krazy sporo pozytywnych opinii na ich temat, ale stare jakies,sprzed 3-5 lat. moze kiedys byli dobrzy, ale teraz to radze omijac szerokim lukiem. wiem co mowie.wykonczono tam mojego psa robiac zupelnie niepotrzebna operacje ,ktora oslabila tylko organizm i w rezultacie spowodowala zgon. uwazajcie na nich.
Opinia usunięta ze wzgledu na niską wiarygodność
ewelina
11:39:40 - 17 września 2009 #
wyjątkowo fachowa i profesjonalna obsługa, polecam bo juz wilee gabinetów weter. przerobiłam i dopiero tu czuje pełen spokój oddając moje zwierzaki w rece lekarzy... poleca szczegolnie dr. Jagielskiego
Dorka
15:49:57 - 09 października 2009 #
Zachodzę w głowę, skąd tam takie dzikie tłumy o każdej porze. Niesympatyczni lekarze, niemiła atmosfera, ma się wrażenie bycia natrętnym petentem a nie klientem.
sara
01:06:40 - 07 grudnia 2009 #
a ja polecam.ceny są przystępne,ale przede wszystkim profesjonalny personel.faktycznie długo się czeka,ale nikt nas właścicieli siła w tej kolejce nie trzyma(to nie panstwowy fundusz zdrowia).a bad.krwi można zrobić w kazdej lecznicy,bo i tak to dalej do 1 wielkiego laboratorium jedzie.tylko czy w kazdej lecznicy potrafią pobrać krew???)Moj kot miał zrobionych tylko tyle badan ile trzeba było i byłam zapytana czy wyrazam zgodę na nie.POLECAM BIAŁOBRZESKĄ.
Malgorzata
11:24:31 - 01 lutego 2010 #
Odradzam lecznice na Bialobrzeskiej.mam jak najgorsze wspomnienia. wykonczyli moja kotke robiac skomplikowana ( i chyba niepotrzebna operacje),i wszystko wskazuje na to, ze ja zainfekowali. oczywiscie byli ogromnie zdziwieni i nawet nie podali przyczyny zgonu....
pan doktor Jagieslki i jego ekipa sa mocno przereklamowani. nie rozumiem skad tam takie kolejki. i faktycznie poczekalnia jest katastrofalnie mala , nie ma czym tam oddychac.taka fabryka
Jakub
15:11:25 - 07 marca 2010 #
Poszedłem tam z chorym kotem, kierowany wieloma pozytywnymi opiniami. Skąd one są - nie wiem. Kot miał problemy z pęcherzem. Przy pierwszej wizycie lekarz nawet dobrze kota nie obejrzał, przepisał antybiotyki, po których kot zaczął wymiotować. Dopiero przy TRZECIEJ wizycie wpadli na to, by zrobić badanie moczu. Stwierdzili, że to chyba tzw. syndrom urologiczny. Dostałem szczegółowy wykład, co to za choroba, ale co dalej robić z kotem, tego się nie dowiedziałem (podano mi diagnozę przez telefon, po zbadaniu moczu). Tylko usłyszałem, bym przyjechal jeszcze raz...
Obsługa wygląda tak, że lekarz jest przez chwilę, przytupując nogami wydaje polecenia technikowi, po czym idzie sobie, a technik wykonuje zabieg lub aplikuje leki. Podejście tych techników jest takie, jakby mieli do czynienia z jakimiś zabawkami, a nie żywymi istotami. Przy podawaniu kroplówki mojemu kotu, pani technik zmoczyła mu futerko. I nie bacząc na to, że kot miauczy i marudzi, postanowiła je, grzebiąc przy wkłutej igle, wytrzeć. Na koniec kot ze stresu posikał się.
Na szczęście są jeszcze weterynarze, którzy traktują zwierzę jak żywą istotę, a nie obiekt eksperymentów i maszynkę do zarabiania pieniędzy...
kASIA
09:57:10 - 25 maja 2010 #
Przykro mi ale dołączam do grona niezadowolonych właścicieli zwierząt i najpewniej samych zwierząt. Szkoda, że same nie mogą wyrazić swojej opinii, pewnie miałaby wiele do powiedzenia.
Po pierwsze mam pewność, że tak lecznica to wyciąganie niemałych pieniędzy, mojego psa leczą tam od kilku miesięcy i zero trafnej diagnozy, eksperymenty, eksperymenty.... a psisko cierpi ( a właściwie już powoli dochodzi do siebie po wizycie u innego lekarza, który po pierwszej wizycie postawił trafną diagnozę i jak mnie zapewniał nie jest choroba trudna do rozpoznania !)
Po drugie człowiek jest traktowany jak intruz, najlepiej jest przychodzić co chwila i płacić za wizyty, dodatkowe badania, ponieważ jak się ma jakieś wątpliwości i chce dopytać przez telefon niestety człowiek jest zbywany. Pośpiech i ruch jaki tam panuje jest nienormalny, lekarz wpada i wypada rzucając jakieś zdawkowe słowa, ordynuje leki i już go nie ma. Po jakimś czasie okazuje się, że leczenie jest nieskuteczne i nie może się doprosić żeby przez telefon mając badania psa i wszelkie opisy choroby powiedział łaskawie co dalej robić. Jest to obrzydliwe, po kilku dniach prowadzenia przez innego, uczciwego lekarza pies nareszcie dochodzi do siebie. Wydałam kupę pieniędzy na naciągaczy.
NIE POLECAM I NAPRAWDĘ Z CZYSTYM SUMIENIEM BARDZO ODRADZAM!!!
Krystyna
10:34:19 - 11 lipca 2010 #
Nie myslalam zeby publicznie wyrazic swoja opinie po pierwszej wizycie w tej klinice, ale po przeczytaniu opinii na temtejszej oblugi postanowilam dolaczyc sie do panstwa wypowiedzi. Zgadzam sie absolutnie, to niekompetentna klinika naciagajaca klientow na niepotrzebne zabiegi. W dodatku podliczenie rabia na samym poczatku i skupiaja sie wlasnie na rachunkach a nie pomocy cierpiacemu zwierzeciu. Lekarze i ich pomocnicy, oczywiscie nie maja pojecia o tym jak delikatna istota jest zwierze, ktore jest pod opieka czlowieka. Moj pies wymagal tylko opatrzenia rany zrobionej przez zle zalozony gips na zlamanej lapie. Zagwarantowano mi delikatne traktowanie psa i odpowiednia pomoc. Po podcieciu gipsu i opatrzeniu rany powiedziano, ze pies byl bardzo spokojny...- nie wiedziec dlaczego zrobil pod siebie i takiego mi go oddano do domu. Domyslilam sie, ze nie dostal nawet nic na uspokojenie, choc tak obiecywano. Opatrywano go w innym pokoju. Dodatkowo, po tajnej konsultacji, za zamknietymi drzwiami, przedstawiono mi kompleksowa oferte w kwocie kilkset zloty tylko po to aby zrobic dodatkowe niepotrzebne przeswietlenia, badania, itd itd. Takie przeswitlenie juz bylo robione a w dobie ogolnego kryzysu poszukuja dodatkowych finansow. Pani doktor obrazila sie za moje zdenerwowanie i brak akceptacji, wychodzac z gabinetu. Generalnie wyludzanie pieniedzy i tyle! Absolutny brak profesjonalizmu a klient traktowany jest jak skarbonka do rozbicia. Nigdy nikomu nie polece tej kliniki i nigdy tam nie wroce!
Elzbieta
11:10:08 - 13 października 2010 #
Przeczytałam wszystkie opinie z ogromnym poczuciem ulgi....tak, tak, myslałam, że tylko ja(maksymalnie zwariowana na punkcie zwierzat wogóle, a moich szczegolnie) jestem przewrazliwiona. Bardzo fajnie, że tyle osób napisało TYLE NEGATYWNYCH!!!! opinii. Ja zgadzam sie absolutnie ze wszystkimi (oprócz tych pozytywnych) ale musze dodaćjeszcze jedno- nikt o tym nie napisał- rozumiem, że za leczenie zwierzaka trzeba płacić. Ale... na samym widoku, przy niemiłym recepcjoniscie zamieszczona jest informacja, która mnie"odrzuciła" na kilometr " NIE LECZYMY NA KREDYT".... czy musze komentować? POzdrawiam wszystkich "mama" 7 kotów i psiaka
Stefan
12:32:29 - 13 października 2010 #
Co w tym dziwnego że nie leczą na kredyt? Jak idziesz do sklepu po bułki to też są wystawione ceny i też się oburzasz że jak to? przecież to jedzenie!! powinno być za darmo!
Ludzie opamiętajcie się, nic się nie należy za darmo, na wszystko trzeba własnymi rękoma zapracować a nie nazbierać 7 kotów i myśleć, że teraz wszyscy będą je leczyć za darmo bo to przecież BIEDNE KOTKI. Na jakim wy świecie żyjecie, rok 1989 dawno minął.
Anna Chrościcka
22:12:32 - 04 listopada 2010 #
Ja też zaufałam tym ludziom i byłam ich klientem przez 6 lat... do dzisiaj do godz. 21.13, kiedy Pani w recepcji odmówiła przyjęcia mojego 11-letniego owczarka niemieckiego z objawami choroby. Wcześniej zignorowała moje pytania, czy lekarz przyjmie psa... i kazała mi czekać ok. 10 minut, żeby zakomunikować, że czas minął (rachunek klienta przede mną 290 pln - karma dla "young female"). Czyżby stare psy nie rokowały długoterminowych przychodów..., nawet jeżeli ich właściciele są stałymi klientami? Oceńcie sami.
Katarzyna
14:38:58 - 10 listopada 2010 #
Nie miałam zamiaru zamieszczać opinii na temat kliniki na Białobrzeskiej, ale może moje negatywne doświadczenie pomoże komuś wybrać odpowiedniego weterynarza. Przede wszystkim pierwszy raz trafiłam do lecznicy na rutynowe badanie mojej suki rasy bokser. Poszłam na Białobrzeską, bo mieszkam 200 metrów od lecznicy. Moja suka trafiła do nas ze schroniska i w związku z tym chciałam ją zaszczepić, zbadać ogólnie (uszy, odbyt itp). Pani weterynarz podała szczepionkę i dopiero po moich sugestiach, że chyba należałoby sprawdzić uszy, odbyt, stan pazurów itp itd z niechęcią zabrała się do pracy. Podkreślam tutaj, że naszym regularnym weterynarzem jest dr Czerwiecki i nigdy go nie zamienię na żadnego innego. Kilka miesięcy później naszej bokserce wykryto guza w sutku. Dr Czerwiecki przed operacją usunięcia zlecił badania: krew oraz rentgen klatki piersiowej. Wypisał skierowanie podkreślając, że jest to rentgen do operacji i trzeba wykluczyć przerzuty. Poszliśmy na Białobrzeską, bo zapewniono nas, że mają świetny sprzęt i specjalistów (!!!!!). Pani technik, która robiła zdjęcie miała trudności z ułożeniem psa. Nie radziła sobie zupełnie. Dla mojego narzeczonego zabrakło ochronnej kamizelki (przed promieniami)... Zrobiono trzy zdjęcia i opisano według nich, że pies ma przerzuty w płucach, chociaż wcześniej zapewniono nas, że cień widoczny na zdjęciu to sutek. Nasz weterynarz obejrzawszy zdjęcia stwierdził, że nigdy nie widział przerzutów o takim charakterze i że trzeba to sprawdzić. Byliśmy na konsultacji u dwóch świetnych radiologów i nie potrafili oni zdiagnozować zdjęcia. W końcu zrobiliśmy kolejne zdjęcia w klinice na Gagarina. Wykonywał je doktor Pietroń - pełen profesjonalizm. Żadnych problemów z ułożeniem psa - wykonał 6 zdjęć, aby wybrać z nich te najlepsze. Okazało się, że nie ma żadnych przerzutów. Za 3 zdjęcia na Białobrzeskiej zapłaciliśmy 125 zł, a na Gagarina - mieliśmy 7 naświetleń, a zapłaciliśmy 106 zł. Przede wszystkim jednak rzuca się w oczy podejście - na Białobrzeskiej - rzucone mimochodem - cień w płucach wskazujący na przerzuty i nasz stres, że niedługo stracimy psa. Zdjęcia wykonane przez techniczkę, która kazała nam trzymać psa, a sama walczyła z komputerem, żeby wykonać zdjęcie. No i Gagarina - lekarz, który sam strzela zdjęcia z pilota obserwując jednocześnie na monitorze czy musi zrobić następne czy nie. Jego komentarz, że zrobimy tyle zdjęć ile będzie trzeba, żeby mieć pewność, w końcu rozmawiamy o życiu mojego psa. Podsumowując: odradzam wizyty w lecznicy na Białobrzeskiej!
Jacek
15:11:27 - 10 listopada 2010 #
Co pacjent to opinia, klinika na Gagarina też ma swoich fanów i antyfanów, tych drugich wcale nie jest mało. Weterynaria to skomplikowana dziedzina (jak ludzka medycyna) nie zawsze wszystko jest takie oczywiste.
j.
14:28:28 - 11 listopada 2010 #
A mnie bardzo dziwi to, co tutaj czytam. Jak to możliwe, że przez Białobrzeską przewalają się dzikie tłumy pacjentów, a jednocześnie przychodnia zbiera same złe opinie i wszyscy niezadowoleni? Stado otumanionych baranów, które daje się doić z grubej forsy i źle traktować swoje zwierzęta, a jakoś ciągnie ich tam jak muchy do lepu? No litości ludzie...
W każdym razie ja tam jeżdżę praktycznie od początku istnienia tej placówki. Widziałam jak się zmieniała i choć muszę przyznać, że organizacyjnie od jakiegoś czasu jest kiepsko i całość robi wrażenie jakby lekarze tam pracujący za dużo brali sobie na głowę, to chyba lepszy chaos niż odprawienie połowy potrzebujących z kwitkiem. Zdarzało mi się tam spędzać cały dzień na kroplówce, wychodzić w okolicach północy, być świadkiem spięć czy puszczenia nerwów tak pacjentom jak lekarzom. Sama czasem nie dostałam diagnozy bądź dostałam błędną, ale to medycyna, a nie matematyka. Nigdy nie był to jednak wynik zaniedbania czy taśmowego podejścia do pacjentów! W porównaniu do innych miejsc nie czułam się nigdy obdzierana z pieniędzy, zbywana, naciągana na niepotrzebne badania (jeśli już to przeciwnie) czy lekceważona. Nikt nie wypuszczał drugim uchem tego, co mówię ani nie leczył własnych kompleksów. Doceniam to, że lekarze, którzy tam pracują mają doświadczenie, a nie pojęcie o chorobach innych niż 10 podstawowych tylko z książek, bądź wcale - co niestety jest standardem gdzie indziej. Doceniam też to, gdy lekarz potrafi powiedzieć NIE WIEM, a tam potrafią.
Traktowanie zwierzęcia jak przedmiotu? Szczerze mówiąc to jedno z ostatnich miejsc w tym naszym zapyziałym kraju, które można o to posądzić. Gdybym tylko mieszkała w Warszawie, to moja noga nie stanęła by nigdzie indziej. Mimo tych dzikich, niezadowolonych, wydojonych tłumów.
WoleKoty
14:45:40 - 11 listopada 2010 #
Mi to się wydaje dosyć proste,
załóżmy, że u każdego weterynarza, u każdego lekarza, statystycznie trafia się 10% niezadowolonych klientów. Jeśli jest to mały osiedlowy gabinet to ich liczba jest nieduża, część z nich nie używa internetu, inni nie trafili na tą stronę jeszcze innym się nie chce pisać.
W przypadku dużych lecznic, w których jest cała masa pacjentów, z tych 10% robi się już całkiem zacna liczba niezadowolonych (mimo ogromnej ilości zadowolonych) i jest znacznie większa szansa że ludzie ci napiszą jakieś negatywne opinie na temat lecznicy. Zgodnie z zasadą że zadowolony klient powie o tym 3 znajomym, niezadowolony 10.
To widać wyraźnie jak przejrzy się opinie o wszystkich dużych lecznicach. Zresztą w dużych lecznicach jest wielu lekarzy i są oni często zalatani, mają mało czasu - jest jednak większa szansa że czegoś nie dopilnują.

GC
10:14:26 - 12 grudnia 2010 #
Ja korzystam z usług tej kliniki i jestem zadowolona. Mój kot ma problemy urologiczne. Jest tam na bieżąco monitorowany i jak na razie wszystko gra. Niektórzy lekarze są tam lepsi a inni gorsi. Trzeba wybrać tego właściwego.
Zaczęłam chodzić z kotem własnie tam, bo u poprzedniego, można powiedzieć osiedlowego weterynarza, przeżyłam ogromne rozczarowanie. Pani weterynarz nie zaglądając nawet do kociego pyska (było podejrzenie złamanego zęba), stwierdziła, że gdyby zab był rzeczywiście złamany, to kot dawałby to odczuć swoim zachowaniem. Tymczasem, po powrocie do domu, gdy przez przypadek udało mi się w końcu zajrzeć kotu do pyska, to na własne oczy zobaczyłam, że w kociej szczęce tkwi kikut zęba.
Trzeba dodać, że to był świeżo przygarnięty przeze mnie dorosły kot.
Jaronowska
03:46:16 - 28 stycznia 2011 #
Odradzam, w szczególnosci pana Dr Dominiaka, wczoraj zdechła w wielkich męczarniach moja kotka po wizycie u tego pana. Miała 17 lat, to poważny wiek ktoś powie, była leczona na mącznice od niedawna i moja mama poszła z nią na trzecią kroplówkę, była w dobrym stanie, przed kroplówką pan Dominiak zaaplikował jej jeszcze insulinę po raz pierwszy bo miała złe wyniki i później dostała kroplówkę która sączyła się przez 3 godziny. Pod koniec kot miał już język na wierzchu, ale podobno wszystko było o'key, w domu po 2 godzinach zdechł. Z informacji jakie wyczytałam sama w internecie po insulinie trzeba dać kotu posiłek, są inne leki doustne przeciwcukrzycowe które można na początku zastosować, insulinę podaje się w ostateczności. Ja to wiem a pan doktor ... Odradzam, przeklinam i życzę jak najgorzej. Moja wina,że mnie przy tym nie było ...
Kinga
12:14:47 - 15 listopada 2011 #
Byłam tam 2 razy i więcej nie chcę mieć doczynienia ale nie z lekarzami ale z Paniami z recepcji. Opryskliwe , źle wychowane baby, które chyba zapomniały że to nie klient jest dla nich tylko one dla klienta. Szczegolnie jedna chyba najstarsza z nich w kucyku to jakaś pomyłka. Kpiąca, bezczelna baba!
