Szukaj weterynarza


Weterynarz - Targówek:

Gaja Przychodnia dla Zwierząt

Warszawa, Handlowa 60

tel. 022 743 69 50


Ocena: 3.4/5 (48 oddanych)

Tagi lecznicy: DKS Targówek Radzymińska Świętego Wincentego Trocka 


Zobacz na mapie:

Opinie o lecznicy:

Wszystkie zamieszczone opinie pochodzą od użytkowników serwisu. Serwis Weterynarze.waw.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną

Ola

22:34:24 - 24 lutego 2008 #

super lecznica!!!!!! goraco polecam :P:P

aga

22:34:24 - 10 marca 2008 #

lekarze weterynarii są bardzo mili serdecznie polecam jeśli dolega coś twojemu pupilowi oni wszystko wytumaczą pozro= ]

marika

16:53:44 - 15 czerwca 2008 #

lekarze nie potrafia zdiagnozowac prawidlowo alergi skornej,mowia niedokladnie o tym,odnosze wrazenie ze nie wiele o nie wiedza i skad sie wziela u mojego psa

Aneta

14:53:07 - 05 września 2008 #

Zgadzam się apropo alergii skórnej ten sam problem był,udaliśmy się na trocką i metodą prób i błedów udało sie,nie wiem czy można po olędzinach rozpoznać odrazu ale bladego pojęcia nie było,dodatkowo po szczepieniu na wścieklizne wystąpiło spore zgrubienie.

Ola

15:47:40 - 05 stycznia 2009 #

Polecam! Fachowa i miła obsługa. Mam chorowitego kota, więc jestem częstą bywalczynią tej przychodni. Kot zawsze szybko dochodzi do zdrowia po wizycie u weterynarza. Zawsze szczegółowo odpowiadają na moje pytania w sposób profesjonalny i zrozumiały. Lekarze mają dobre podejście do zwierząt, widac, że je kochają. I co również ważne, ceny są naprawdę przystępne.

Marta

13:02:04 - 10 marca 2009 #

Polecam

ala

16:58:07 - 20 kwietnia 2009 #

zdecydowanie nie polecam. nie rozpoznano u zwierzęcia boreliozy, a w dodatku podczas obcinania pazurków pies został skaleczony.
Opinia usunięta ze wzgledu na niską wiarygodność

iza

09:59:29 - 29 czerwca 2010 #

Polecam i Nie Jest tam tylko 2 lekarzy do których warto sie wybrać pozostali tylko licza kaskę :( Polecam doktora Gniado.
pozycjonowanie stron www

Maciek

18:18:25 - 16 grudnia 2010 #

Kot leczony przez 2 tygodnie, zastzryki, badania krwi, zdiagnozowano zapalenie dziąseł, kot miał problemy z oddychaniem przez ponad tydzien, nic w tym kierunku nie zrobiono, kot zdechł, męczył się niesamowicie. Nawet nie potrafili określić przyczyny...
NIE POLECAM, a nawet ODRADZAM!!!

Franciszek Paśko

11:53:37 - 24 marca 2011 #

Chciałem odnieść się do wpisu pana Maćka z dnia 16. grudnia 2010r. Jeśli dobrze kojarzę, to ja byłem lekarzem, który przyjmował tego kota i z pewnymi kwestiami nie mogę się zgodzić. Kot był zwierzęciem na wpół dzikim, który przed mrozami znalazł schronienie na balkonie przyszłych nowych właścicieli, zatem informacje z wywiadu były absolutnie znikome, co dość intensywnie rozszerzało listę możliwych schorzeń. Bazować musiałem jedynie na objawach klinicznych. Zapalenie dziąseł było w pierwszej chwili jedynym możliwym do postawienia rozpoznaniem (poza wychudzeniem i niewielkiego stopnia odwodnieniem, wynikającymi z niejedzenia, badanie kliniczne nic innego nie wykazało). Ponieważ właściciel powiedział, że nie ma możliwości podawania leków doustnie uzgodniliśmy, że podamy leki iniekcyjne, o przedłużonym działaniu. Udało się pobrać krew do podstawowych badań morfologicznych i biochemicznych (wyniki pokrywały się ze wstępnym rozpoznaniem). Problemy z oddychaniem, o których Pan Maciek wspomniał, które pojawiły się ,wg wpisu w komputerze przychodni, dopiero po tygodniu od rozpoczęcia kuracji ) również zostały wzięte pod uwagę w dalszym postępowaniu, niestety, do kolejnej wizyty kot nie doczekał. Zmarł.
Przyczyna śmierci została właścicielowi wyjaśniona na tyle, na ile było to możliwe. Wyjaśniając ją bazowałem tylko na przebiegu choroby i jej objawach. Badanie sekcyjne, które prawdopodobnie dałoby ostateczne rozpoznanie, nie mogło zostać wykonane ze względu na przepisy prawne (zwłoki w całości(!) musiały zostać dostarczone do ZHW), o czym właściciel także został poinformowany.
A gwoli ścisłości dodam, że pierwsza wizyta miała miejsce 7.XII, a ostatnia 15.XII. Zatem kot był leczony przez 8 dni, a nie - jak zaznaczył pan Maciek - 2 tygodnie.
Rozumiem żal właścicieli po śmierci zwierzęcia, nad którym roztoczono opiekę, ale wydaje mi się, że oceniając sytuacje, zwłaszcza krytycznie, należy dokładnie i na spokojnie ocenić wszystkie przesłanki i dopiero potem ferować wyroki, które mogą zaszkodzić innym osobom. W internecie takie opinie, również te, mijające się czasami z prawdą, pozostają na bardzo, bardzo długo.

Zaznaczam, że nie mam stuprocentowej pewności, że opisujemy z panem Maćkiem ten sam przypadek, jednak i czas i opis przypadku bardzo sugerują zbieżność.

Maryś

13:35:33 - 24 marca 2011 #

Panie doktorze dziękuję za rzeczowe ustosunkowanie się do przypadku tego kota, to chociaż trochę wyjaśnia co się tak na prawdę stało. Niestety w internecie często emocje wygrywają z trzeźwym spojrzeniem na sprawę. Pozdrawiam



+ Dodaj opinię

© 2007-2010 Weterynarze.waw.pl   Użytkowników online: 24   Weterynarzy: 333   Opinii: 2063